czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
31 08
Nie jest dobrze, ponieważ okazało się, że mam rękę wielkości odpowiadającą wiekowo dwunastolatkowi.
Ale od początku.
Bardzo fajny program marketingowy wymyśliła firma STABILO, która poprosiła nas, rodziców, o przetestowanie ich piór i kredek.
Niestety stało się zupełnie jasne, że czasy kiedy ja korzystałem z piór dawno minęły. Teraz korzysta się z długopisów produkowanych w technologii NASA.
Dostałem paczkę z piórami i kredkami. Ponieważ mój Synek nie chciał poddać się testowi piór i kredek więc ja przejąłem jego rolę.
Pierwsze wrażenia
Opakowania piór a szczególnie kredek robią wrażenie. Kredki dedykowane są dla prawo i lewo ręcznych użytkowników. Zapakowane są w otwierane pudełko, które w porównaniu z tym czym ja dysponowałem w wieku szkolnym powala na kolana. Jest po prostu ładnym piórnikiem.
Każde z piór i kredek ma specjalnie oznaczenia ponieważ są ergonomicznie wyprofilowane dla prawo i lewo ręcznych dzieci. Dodatkowo opisane są wiekiem dla jakiego są dedykowane.
I tu pojawia się problem. Pióro, które testowałem dedykowane jest dla wieku 12+. Dzięki gumowanej, wyprofilowanej powłoce dobrze leży w mojej dłoni. Na opakowaniu napisane jest, że jest to ‘Ergonomiczne pióro żelowe z wymiennym wkładem’. Ale dlaczego pasuje do mojej dłoni?
Wytłumaczenie jest jedno - jestem małym chłopcem i niedługo czeka mnie mutacja głosu.
Oj znów chciałbym być dziś małym dzieckiem.
31 08
Uruchomiłem nową kategorię wpisów ‘Tatalab‘, w której będę testował wszelkie wynalazki pomagające w rozwoju i wychowaniu dzieci.
Właśnie tutaj podzielę się z nimi z Wami.
27 08
Niestety moje najgorsze obawy potwierdziły się.
Zauważyłem po raz kolejny, że Synek i Młody lubią się śmiać. Co gorsze czasami robią to bez powodu a co absolutnie przerażające - czasami nawet podczas snu! Nie wiem co robić.
Wszyscy wiemy, że kiedy Polak śmieje się bez powodu to znaczy, że jest albo podejrzany albo to wiejski głupek. Normalne są zaciśnięte w cienką kreskę usta czy opadające kąciki.
Ze swej młodości pamiętam, że za uśmiechanie się do kogoś można było dostać ‘podwórkowy wpierdol’.
To wszystko jest normalne. Nienormalne jest zadowolenie, śmianie i bezinteresowne uśmiechanie się. A Młody właśnie to robi i to do obcych! Niepokoi mnie to. Oby to nie był jakiś nowy, nieznany wirus.
Czas do lekarza, niech fachowiec się wypowie. Może coś zaleci, żeby nasze dzieci tyle się nie śmiały i znowu były ‘normalne’.
26 08
Dla zrozumienia sytuacji i toku rozumowania zaznaczę, że Synek [3L1M] jest uczulony na cytrusy. Banany, pomarańcze, cytryny czy mandarynki są zakazane.
No i dziś jadąc do przedszkola wdałem się z nim w dyskusję:
- Wiesz Synku, Mamusia niedługo wraca do pracy.
- Ja tez chce do pjacy.
- Ale dlaczego chcesz pracować?
- Zeby jobić pieniądze.
- A do czego Tobie pieniądze się przydadzą?
- Zeby kupić sobie mandajinke. Jak juz będe zdjowy.
24 08
Takie coś nie zdarza się co dzień.
Żeby być zupełnie szczerym, to jak sięgnę pamięcią, zdarzyło się pierwszy raz od niepamiętamkiedy.
Ten wieczór zaplanowany był już dawno, więc wiadomo było, że dzieciaki wywiezione zostaną do Dziadków.
Repertuar bogaty a okazał się jeszcze bogatszy. Dawno takich rzeczy nie planowałem więc wyszedłem trochę z wprawy. Improwizacja bardzo tu pomogła.
Najpierw kolacja w bałkańskiej knajpie przy iście niebiańskich smakach. Palce lizać.
Później spontaniczne kino - z jakimś przypadkowym filmem dla młodzieży w 3D. Wrażenie powalające.
Następnie pogoń na koncert a wcześniej pogoń policji i… mandacik.
Nagłośnienie koncertu jakby basy się zacięły. Podczas przełykania czegoś do picia, płyn w gardle nie chciał spływać od wibracji. Dziwne wrażenie. Ale ogólnie bardzo fajnie.
Porównując do czasów studenckich mógłbym powiedzieć, że wieczór był nudny jak flaki z olejem. Przy natłoku spraw i codziennej gonitwie, najbardziej niesamowite jest to, jak bardzo wyjątkowy był dla nas ten ‘wypad na miasto’.
Oj ta zmienna perspektywa
Najnowsze komentarze