To prawda.

Codziennie Synek sypia na dworzu. I to niezależnie od pogody czy pory roku. Wiem jak to wygląda. Rodzice tyrani znęcają się nad dzieckiem nie dając mu spać normalnie w domu. Sąsiedzi przechodząc obok nas mamroczą coś o ‚biednym dziecku…’, i z politowaniem kiwają głowami.

Ceremonia zaczyna się wyjściem na spacer. Ponieważ czasem Synek bywa bardzo zmęczony, albo przeciąga się pora jego zwyczajowej drzemki, okazuje się, że zasypia prawie natychmiast lub zaraz za winklem. Jeśli jest pobudzony to Mama zabiera go na długi spacer. Prędzej czy później zasypia.

Mamy ten komfort, że jest ogródek, w którym Synek może sypiać w wózku, będąc do tego cały czas na widoku. Synek jest ubrany, opatulony w zależności od temperatury, osłonięty od wiatru i deszczu. Zawsze, kiedy budzi się jest cieplutki a na buzi ma zdrowe rumieńce.

Uważamy z Mamą, że to mu wychodzi na zdrowie a przebywając na powietrzu nabiera odporności.
Sami oceńcie czy to jest znęcanie się.