Dzisiejszy wieczór był niezwykły.

Najpierw odwieźliśmy Mamę na imprezę. Był już wieczór i padał śnieg. Przez większość drogi w samochodzie tłumaczyłem Synkowi, że jesteśmy w drodze na imprezę Mamy, tam ją zostawiamy i wracamy do domu na męski wieczór.

No i nauczył się nowego słowa: ‘w drodze’. Powtarzał to wprawdzie po swojemu ale wyraźnie wiedzieliśmy o co chodzi. Mama wysiadła, my jej pomachaliśmy i z powrotem. Przez większość drogi mówił: ‘Mama, Mama’. Tłumaczyłem, że wracamy i będziemy szykować się na jutrzejszy bal w szkole muzycznej. Trzeba przygotować trochę jedzenia bezglutenowego.

Posadziłem go na blacie kuchennym. Roztacza się stamtąd o wiele lepszy widok. Razem przygotowaliśmy plasterki jabłek do suszenia w piekarniku. Była masa wygłupów Synek podpuszczał mnie jakimiś nie znanymi mi zagraniami.

Przed wieczorną zabawą narysowaliśmy jeszcze rebusik dla Mamy i przykleiliśmy go na ścianie w kuchni. Później bawiliśmy się w Synka pokoju, kiedy nieopatrznie powiedziałem, że można by sprawdzić co słychać w garażu. Ożywił się nagle, spadł z krzesełka i poleciał do przedpokoju. Wrócił taszcząc ze sobą moje buty. Chciał natychmiast iść do garażu. Natychmiast!

Obiecałem, że niedługo sprawdzimy czy tam wszystko ok, bo teraz czas na kąpiel. Jak zwykle pojawiła się mocno zapieniona kaczuszka. Nie wiem skąd się to wzięło ale przez większość czasu Synek wygłupiał i popisywał się. Tuż przed snem była jeszcze książeczka i ‘pstryk’. Dobranoc.

Ot zwyczajny męski wieczór we dwoje z Synkiem.

Bookmark and Share