Muszę pochwalić się sukcesem.

Niedawno temu byliśmy na rodzinnej imprezie u Siostry Mamy. Ponieważ wszystkim było bardzo dobrze postanowiliśmy zostać na noc. Jak postanowione tak i zrobione.

Zrobiło się późno i przyszedł czas na kąpiel. Jest to taki nasz rytuał, niezależnie czy jesteśmy w domu czy u kogoś. Kiedy przychodzi czas na spanie, najpierw jest kąpiel. Zupełnie w wyjątkowych sytuacjach olewamy ten etap.

No dobra, kąpiel sie odbyła (kąpiel i kładzenie spać należy do mnie), pożegnaliśmy się z Mamą i gośćmi i poszliśmy do sypialni. To dość mało znane miejsce dla Synka. Innością był też brak jego łóżeczka. Przed położeniem pożegnaliśmy sie jeszcze z rybkami w akwarium i do łóżka.

Cała ta inność spowodowała, że odruchowo położyłem sie razem z Synkiem, żeby go usypiać. Jest to o tyle dziwne, że nigdy tego nie robię. Staram się przestrzegać metody związanej z usypianiem, dzięki czemu ona działa i właściwie nie mam żadnych kłopotów z usypianiem Synka.

Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, wstałem i zrobiłem to co zwykle: zgasiłem światło mówiąc ‘pstryk’, później dobranoc i wyszedłem. Synek przewalał się jeszcze chwilę i zwyczajnie usnął.

Uważam to za wielki sukces :)