Obecne, zmienione 1 stycznia 2010, przepisy dotyczące urlopu macierzyńskiego mówią, że każdej młodej matce obowiązkowo przysługuje 20 tygodni urlopu. To jakieś 4 i pół miesiąca. A mówimy tylko o przypadku, kiedy urodziło się jedno dziecko. Bo już przy pięciorgu dzieci jest to aż 37 tygodni, czyli aż 8 i pół miesiąca!

Jak można to łatwo zamienić na wieczny urlop?
Przyjmijmy najmniej korzystny scenariusz, czyli sytuację, w której urodziło się nam jedno dziecko. Matka tego dziecka musi iść na urlop macierzyński. Nie ma od tego zwolnienia. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest urodzić od razu razu pięcioro dzieci. Wtedy urlopu jest dużo więcej. Z moich informacji wynika jednak, że nie wszystkim się to udaje.

Ojciec także może skorzystać z urlopu, wymieniając się nim z Matką. Z tego co wiem wystarczy tylko złożyć u pracodawcy jakiś kwitek.

W trakcie trwania urlopu trzeba zacząć starać się o następne dziecko. Ważne by przy zbliżaniu się do końca urlopu macierzyńskiego mieć już udokumentowaną następną ciążę.
Jeśli to się nie uda, zawsze można posiłkować się urlopem dodatkowym, który często nazywany jest wychowawczym. Nie jest on już jednak płatny więc takie rozwiązanie jest zupełnie nieopłacalne.

Co dalej?
Najlepiej kiedy ciąża jest zagrożona. Wtedy łatwo można na nią uzyskać zwolnienie lekarskie, które trwa aż do urodzenia się dziecka.

Po urodzeniu sytuacja powtarza się. I tak w kółko. To bardzo proste.

Powiedziałem wcześniej ‘wieczny urlop’ a powinienem był powiedzieć raczej ‘dozgonny’.
Taki urlop skończy się przecież prędzej czy później czyimś zgonem.

Bookmark and Share