Pociągnę temat mówienia zaskakujących tekstów przez dzieci, bo mnie on fascynuje.

Naprawdę duże wrażenie robią na mnie skojarzenia słowne Synka. Jeżeli skojarzenia są oznaką myślenia a pewnie są to bardzo mnie to cieszy :)

Tak jak wspomniana wcześniej ‚mięsowina’.

Np, teraz kiedy moja rodzina zaciąga się jodem nad polskim morzem, gdzie jak wiadomo jest albo zimno albo pada deszcz albo wieje wiatr albo wszystko na raz, Synek zauważył, że wiart jest mały. Powiedział:

– Teraz wieje synek wiatr – i nagle grubym (jak na swoje możliwości) głosem
– A jakby wiał tata wiatr to co by było?

No po porostu megaczad. Strasznie lubię też wciągać go w takie różne pogadanki. Wydaje mi się, że sens całej wypowiedzi nie musi zawsze zmierzać do określonego celu. Może błądzić, przeskakiwać z tematu na temat dla samej frajdy mówienia. To pewnie coś tam rozwija i fajnie przyglądać się jak słucha, kombinuje i wymyśla.

– Czetaj, czetaj Tato. Popjosze tjoche gawozanki (woda gazowana) i tjoche cisowianki (woda niegawozana) i to mi zmieszaj.

Do tego dochodzi coraz fajniejsza intonacja, którą niestety opisać jest ciężko. Ale radzi sobie nieźle.

Poznani koledzy na placu zabaw to są ‚Moje chłopaki’.
– A gdzie idą moje chłopaki?

Obserwowanie własnych dzieci to wielka radość każdego z nas – rodziców.
Co fajnego mówią Wasze dzieci?