Na początku szok!

Wszedłem sobie na statystyki strony i okazało się, że ktoś wchodzi na moją stronę!
Nie jest Was powalająca ilość ale kurczę i tak się tego nie spodziewałem… Dzięki :)

I do tego wykres jest raczej ‚wygładzony’. To chyba znaczy, że ktoś tu zagląda i to regularnie. Ale miło, dzięki jeszcze raz :)
To niesamowita motywacja do kontunuowania bloga.

Ciekawi mnie kim jesteście, bo komentarze mam raczej sporadyczne ale za to bardzo fajne. No cóż tak to już jest z tymi blogami. Są sobie i obnażają trochę naszego życia. No a z drugiej strony po coś się to wszystko pisze. Kiedyś zastanawiałem się dlaczego pisze się blogi a raczej dlaczego ja go piszę. Czy jest w tym ekshibicjonizm? No jasne, że trochę jest.

Kiedy tak sobie rozmyślałem, późną porą sącząc drinka i siedząc nad kolejnym wpisem, zdałem sobie sprawę, że pisanie bloga zwyczajnie sprawia mi wielką przyjemność. Jest to dla mnie moment, w którym mogę pomyśleć sobie o tych wszystkich chwilach spędzonych razem. Myślenie o moich najbliższych wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Ktoś bliski powiedział za to, że fajnie, że piszę bloga, bo jest to dziennik bycia z dziećmi (o ile oczywiście dziennikiem może być coś co ‚pokazuje się’ kilka razy w miesiącu). W sumie też fakt. Zawsze będzie można to kiedyś sobie poczytać i patrząc na duże już dzieci powspominać, dziwiąc się na głos:
– O rany, to było przecież tak niedawno!

Tak jak wraca się do zdjęć. Strasznie lubię zdjęcia. Zatrzymują nasze różne momenty życia. Po latach i tak pamięta się jedynie kadry z ważnych zdarzeń, więc można powiedzieć, że fotografia jest najbliższa naszemu systemowi zapamiętywania.

Ale abstrahując od tego i wracając do wątku… do słowa pisanego. To co jest napisane jakoś inaczej dociera do mojej świadomości niż słowo mówione. A jeszcze bardzie kiedy ktoś napisze swoją opinię. Taką np, jaką otrzymaliśmy ostatnio o naszym Synku. Opinię z przedszkola! Napisała to jakaś ichniejsza Pani Psycholog. Takie zrobiło to na mnie wrażenie, że ciężko mi było później prowadzić samochód.

Napisała swoje komentarze do jego zachowania, opinię o rozwoju psychicznym i fizyczny, o relacjach z kumpelkami i kumplami, o rozwoju motoryczno-ruchowym no i generalnie o całej masie rzeczy. A to wszystko na jakiś 5 stronach A4. Takie spojrzenie kogoś z boku jest super świetne. Pozwala dostrzec to co sami przecież dostrzegamy ale z innego punktu widzenia.

I teraz właśnie wiem dlaczego piszę tego bloga.
Piszę bo sprawia mi przyjemność i tak jak napisałem w tytule bloga, jest ‚spojrzeniem Taty na całe to zamieszanie’.

A czym jest dla Was czytanie czyjegoś bloga?
😉