Wczoraj był fajny niedzielny poranek.

Powoli szykowaliśmy się do wyjścia, grzebiąc się trochę. Wysłałem Synka do ogródka, żeby usprawnić pakowanie, które z niewiadomych przyczyn zawsze przeradza się w ‘wyzwanie logistyczne’. Na dworzu weszliśmy z Synkiem na trampolinę, żeby trochę poskakać. Kicaliśmy coraz wyżej aż w pewnym momencie trochę za mocno skoczyłem i Synek wywinął salto.

Przy lądowaniu zabolała go noga, no i do tego mocno przestraszył się. Minęło koło minuty, zanim się uspokoił. Leżeliśmy sobie na plecach gapiąc się w błękitne niebo kiedy Synek powiedział:

- Tato, nie rób więcej asfalta.

Bookmark and Share