Młody świetnie czuje się w pokoju Synka.
Leży sobie na podłodze, obraca się, przesuwa i wszystko go fascynuje. Balonik na patyczku jest super bo można machać patyczkiem a balon się rusza. Pokój Synka jak to pokój trzylatka, zbyt dużo zabawek (i tak większość jest schowana w piwnicy).

Siłą rzeczy pokój nie jest przystosowany dla półroczniaka. Najbardziej niebezpiecznymi rzeczami jest ta cała, rewelacyjna do połykania drobnica od guziczków począwszy na torebkach antywilgociowych skończywszy (których pełno w pudełkach z elektroniką, swoją drogą skąd wzięło się to w pokoju Synka nie mam zielonego pojęcia).

No a poza tym jednak on uczy się podnoszenia, przekręcania i zaraz będzie ewoluuje do płaza, czyli nauczy się pełzać. W związku z tym dziś wpadłem na pomysł urytej kamery. No może nie ukrytej bo nie ma czego ukrywać ale raczej takiego podglądu co dzieje się w pokoju dzieci. Wkran wisiałby sobie w kuchni, skąd jest najdalej do pokoju dzieci.

Dla mnie to dobry pomysł. Z różnych wzglęów dla niektórych może być jednak kontrowersyjny.