czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
31 12
Minęły Święta uważane ogólnie za bardzo rodzinne. Dla dzieci największą atrakcją był Mikołaj, który przynosi wór prezentów. Jak zawsze prezenty są bardziej lub mniej fajne – edukacyjne, rozwojowe, brzęczące, latająco-jeżdzące…
Od dawien dawna Dziadek mówił swoją definicję najlepszego prezentu dla dziecka. Uważa on, że najlepszym prezentem jest ten, w którym jest najkorzystniejszy stosunek czasu zabawy do ceny. Czyli według tego wzoru wychodzi, że ideałem jest taki prezent, którym dziecko bawi się najdłużej a który kosztował najmniej. Zgadzam się, że jest to słuszna koncepcja, jeśli chodzi o inwestycje.
Ostatnie dni spędzone z rodziną, dziećmi i prezentami utwierdziły mnie w przekonaniu, że najlepszym prezentem jaki możemy dać swoim dzieciom (na obecnym etapie ich rozwoju) jest… czas. Wydaje mi się, że jest to jednocześnie jeden z najtrudniejszych prezentów do zrealizowania. Oczywiście poza czarodziejską różdżką, którą można wyczarować Wróżkę, która będzie spełniała nasze wszystkie marzenia.
Tego Wam właśnie chcę sobie i Wam życzyć w nowym 2011 roku:
Dużo czasu dla swoich małych dzieci.
Specjalne życzenia i podziękowania dla: Basi, mamy tadzika i stasia:) i trajlabajla za wsparcie duchowe w prowadzeniu bloga
Najnowsze komentarze