UWAGA!
Poniższa treść jest przeznaczona wyłącznie dla facetów – ojców. Wszystkie Panie proszone są o nieczytanie dalej.
Dziękuję.

A więc Facecie – Ojcze. Jesteśmy sam na sam. Jak ojciec z ojcem. Żadna z naszych Pań tego nie czyta.

Mam dla Ciebie dobre ale to bardzo dobre wiadomości.
A ta dobra wiadomość jest taka, że bohaterem możesz zostać stosunkowo łatwo.

O ile oczywiście weźmiesz później, w jakimś egzotycznym zakątku świata, co najmniej trzy tygodnie urlopu żeby w samotności dojść do siebie.

Jak to osiągnąć?
Po pierwsze musisz wywrzeć właściwe wrażenie na Matce Waszych dzieci (lub Twoich / lub jej dzieci – w zależności od obecnej sytuacji związkowej).

Kiedy następnym razem pójdziecie razem na kolejne, towarzyskie spotkanie, wszystkie znajome Twojej kobiety (żony) będą patrzyły na Ciebie z uznaniem. Niektóre będą nawet wzdychały.

Jest też druga, ciemna strona medalu.
Wszyscy ale to wszyscy, będący akurat w pobliżu faceci, nigdy więcej w życiu nie będą chcieli się z Tobą napić.
Trudno, nie można mieć wszystkiego.
Wybór należy do Ciebie.

Przepis na Twój SUKCES.

Ważny jest wybór terminu i odpowiednie przygotowania. Musisz dać jej wolny wieczór. Sorry ale żeby coś osiągnąć musisz coś poświęcić (niektórzy nazywają to inwestycją). Piątkowy lub jeszcze lepiej sobotni wieczór jest do tego idealny.

Akt 1.
Ona wraca rozanielona po wielu godzinach robienia-czegoś-dla-siebie, w kominku napalone, widzi Ciebie ze szklaneczką whisky, nadrabiającego zaległości w literaturze szwedzkiej.

– I jak tam kochanie? – pyta.
– Super, wszystko ok, wszystkie śpią.
– Mój ty bohaterze…
– A jak u Ciebie skarbie? – ucinasz (to pytanie jest kluczowe, ponieważ chcesz wywrzeć wrażenie, jak dla Ciebie to ważne)
– Cudoooownie… nie uwierzysz ale razem z…
– Wyglądasz promieniująco (cokolwiek to oznacza), a teraz połóż się, ponieważ musisz być wykończona. – odpowiadasz pełnym troski tonem.
(Uwaga! Wykończona a nie Zmęczona. Wykończona = poczucie dobrej roboty i pozytywnego zmęczenia, słowem endorfiny itd.; Zmęczona = źle wygląda = cała Twoja robota na nic).

Ona uśmiechnięta odchodzi czynić nocną toaletą, lub od razu spać, w zależności od tego jak super była impreza.
Reszta wieczoru jest Twoja.

Akt 2.
Czyli to, co potencjalnie mogło zdarzyć się 6 godzin wcześniej.
Poniższy przykład jest absolutnie hipotetyczny.

Naprawdę.

Zupełnie bez znaczenia jest to że, mieszkanie wygląda jak nuklearny poligon testowy a komplet (dzieci) ryczy na przemian z różnych powodów.

Jedno jest z pewnością głodne.

Drugie walnęło się o coś w czoło kiedy udawało w przedpokoju, że jest ślizgającym się w wannie mydłem.

Trzecie ryczy dla zasady (najprawdopodobniej).

Osobiście, w podobnych sytuacjach, staram się segregować ważność potrzeb, trzymając się kurczowo zasady, że trzeba ratować to co jest do odzyskania.

Biegnę więc najpierw ratować czoło. Sytuacji nadaję status pomarańczowy, czyli „do ogarnięcia”. Wystarczą zamrożone żeberka (na czoło), czekoladka (dla odwrócenia uwagi) i paleta papierowych ręczników (do zatuszowania śladów w przedpokoju).

Punkt dla mnie.
Teraz ryczy zaledwie 2/3 składu.

Kolej na głodującego.
Jest dramat, bo nie było czasu wcześniej przygotować się. Trzeba na szybko zapchać czymś szlochającą paszczę. Czas na kreatywność. Na szczęście pod ręką są rozmrażające się żeberka.

Ok, zostało trzecie.
Nie wiadomo o co chodzi. Kiedy nie wiadomo o co chodzi (u dzieci), to chodzi o nudę (lub głód lub zmęczenie lub wrodzony terroryzm – zaznaczyć właściwe).
Tulę, próbuję coś nucić i wydaje mi się, że jest lepiej (czytaj spazmy nieco przycichły)…

W tym czasie z kuchni rozlega się dźwięk przypominający grad sypiącego się metalu i czegoś jeszcze na podłogę. Coś jakby wyciąg kuchenny zostawał właśnie wypruwany ze ściany łącznie z kablami i szybem wentylacyjnym, ciągnąc za sobą wiszące szafki z zawartością…

Epilog.
Chcę przez to wszystko powiedzieć, że najważniejsza jest sytuacja opisana w Akcie 1.

Wszystko inne, cokolwiek by się nie działo wcześniej, jest zupełnie bez znaczenia.
Guzy czy otarcia następnego dnia możesz wytłumaczyć nonszalanckim:

– Oj przecież wiesz jakie są dzieciaki.

Zatem do dzieła – i Ty możesz zostać Bohaterem!
Wszystko to kwestia odpowiedniego marketingu.

Powodzenia!