tatablog.pl - Bohater, chmura myśli, ilustracja: Magdalena Łukomska

Poniższy opis jest niejako kontynuacją „poradnika dla ojca” i naturalnym rozwinięciem wpisu „Jak zostać Bohaterem i mieć wolne od zmywania do końca świata”.

Ponieważ zebrałem mnóstwo pozytywnych komentarzy pod powyższym wpisem, za co szczerze bardzo ale to bardzo dziękuję, postanowiłem kontynuować wątek.

Wyobraź sobie taką scenę z życia: matka Waszych dzieci wyjeżdża na kilka dni. Zostajesz sam na sam z dziećmi.
Jak radzisz sobie w podobnej sytuacji?
Jakoś na pewno.

Mam trójkę. To automatycznie czyni mnie ekspertem w radzeniu sobie z trójką dzieci. Jeśli masz maksymalnie do trojga dzieci ten artykuł jest dla Ciebie.

Jeśli masz 4, 5 lub więcej dzieci, poniższa reguła może sprawdzić się z pewnymi modyfikacjami. Mam na myśli profesjonalny i zaawansowany outsourcing.

Jeżeli zatem masz rodzinę, żonę, dzieci, to Wasza organizacja przypomina strukturą spółkę Rodzina S.A., w której wiele zależy od strategii i nic nie obędzie się bez planowania oraz umiejętnego zarządzania. To jest właśnie Twoja rola w zespole i z tego będziesz rozliczany.

Masz więc do wykonania pewne zadania. Będą one składały się z dwóch części:

Zadanie 1:
Cel nadrzędny: wszyscy powinni przeżyć, idealnie jeśli w jednym kawałku.

Zadanie 2:
Jeżeli w jakimś stopniu uda Ci się zrealizować zadanie pierwsze to nie możesz zapominać o odpowiedniej autopromocji. To jest nawet ważniejsze niż zadanie nr 1. Po powrocie matki Twoich dzieci wrażenie ma być następujące: Jesteś najlepszym tatą na świecie.

Przy odpowiednim podejściu (stylowi zarządzania) i pewnemu wysiłkowi (niestety), niektórym to może się udać.

A teraz jak sobie radzić w sytuacji COPWZ (Czasowe Opuszczenie Przez Własną Żonę).

Podejdź do tego jak do bitwy. Wcielasz się w generała. Każda bitwa wymaga odpowiedniego przygotowania i rozeznania się w terenie. Zakasujesz rękawy i do dzieła.

1. Zapasy żywności.
Oficjalna nazwa: „Przygotowanie zbalansowanych posiłków”.

Zgromadź odpowiednią ilość zapasów białka, tłuszczów, węglowodanów, wody i co tam jeszcze spożywacie oraz pomnóż przez 2 lub jeszcze lepiej przez 3 (nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć).

Być może, targana wyrzutami sumienia, Twoja żona, będzie w stanie przed wyjazdem zapełnić magazyn zestawami dań na wszystkie dni swej nieobecności.

Jeżeli jest to nieosiągalne, poszukaj dalej – babcie, ciocie, siostra, szwagierka – najprawdopodobniej w tej grupie znajdziesz kogoś chętnego do stania za garami zamiast Ciebie. Osoby z najbliższej i dalszej rodziny są do tego najlepsze. Szukanie pomocy u sąsiadki raczej nie wchodzi w grę. Mogłoby to nie być dobrze odebrane przez Twoją żonę.

Jeżeli z jakiegoś powodu to wszystko jest niemożliwe do wykonania, zostają Ci już tylko restauracje. Pamiętaj, że zajmując się dziećmi i tak będziesz miał sporo na głowie, żadne gotowanie nie może Cię rozpraszać. Musisz być skupiony i czujny. Chodzi przecież o bezpieczeństwo Twoich dzieci.

2. Zabijanie czasu.
Oficjalna nazwa: „Organizowanie atrakcji”.

Najlepszym rozwiązaniem jest pojechanie w miejsce gdzie przebywają inni rodzice ze swoimi dziećmi (w podobnym wieku do Twoich). Mogą to być znajomi. Każdy zrozumie słomianego wdowca, który niezapowiedziany zjawia się nagle ze swoją hordą.

Ma to same plusy. Po pierwsze nie ponosisz absolutnie żadnej odpowiedzialności za to jak znajomi zorganizują czas dzieciom. Po drugie najprawdopodobniej po ok. 4 sekundach znajomi wrzucą wszystkich do odległego schronu i włączą im bajki albo rozdadzą tablety. I to nie będzie Twoja wina!

Inną rozsądną propozycją są wszelkiego rodzaju „kulkolandie”. Tam będziesz miał możliwość przebywać przez 2-3 godziny z nieznajomymi, którzy będą rozmawiali wyłącznie o zaletach własnych dzieci. Wiem, że jest to prawie niemożliwe do zniesienia ale nie zniechęcaj się.

Kulkolandie są o tyle lepsze od placów zabaw, że właściwie masz 100% pewności, że dzieci Ci nie pouciekają. Będziesz więc mógł spokojnie sobie poczytać lub przetestować najnowsze, zupełnie nieprzydatne aplikacje.

No i nie musisz zabierać całego bagażnika rzeczy do przebrania (bo jak to u nas z pogodą wiadomo, raz deszcz, raz słońce, a za chwilę niewiadomoco).

Dodatkową korzyścią jest to, że taki wypad możesz zorganizować praktycznie za darmo. Jeżeli jesteś typem „Pan oszczędny”, zerknij po prostu na listy gości u recepcjonistki przy wejściu. Kiedy zapyta Cię: „Czyje urodziny?”, odpowiadasz: „do Antka”. Niektórym wtedy kawa smakuje lepiej.

Bardzo, ale to bardzo dobrą strategią jest naprawa drobnej rzeczy w domu. Właściwie jest to idealne, pozbawione wad rozwiązanie. Jeżeli dobrze to rozegrasz, zajmie Ci to wiele dni i zapewni dzieciom zajęcie.

Załóżmy, że cieknie u Was kran. Nadszedł właśnie odpowiedni czas na jego naprawę. Oczywiście wszystko zrobi umówiony wcześniej hydraulik, ale Ty możesz godzinami angażować dzieci do pracy z narzędziami (możesz pożyczyć od kolegi, jeśli nie masz), oglądaniem uszczelek, szperaniem w internecie, wreszcie wyjazdem do sklepu w celu szukania nowych części.

Najlepiej jak będzie to wielki magazyn budowlany. Wsadzisz wtedy dzieci do przerośniętego, budowlanego wózka sklepowego. Tym samym uniemożliwisz im naturalne, natychmiastowe rozpierzchnięcie się we wszystkich możliwych kierunkach. Pełna kontrola. Jesteś Panem Sytuacji.

Naturalnie, przy okazji, kupisz sobie najnowszą wiertarkę bezprzewodową lub zestaw supernarzędzi. Poznasz wiele fascynujących nowinek. Dowiesz się między innymi, że Wasza stara, popękana umywalka, może być wymieniona na nową, ręcznie wydłubaną ze skał księżycowych łupinę, której wartość przekracza koszt niewielkiego samochodu kompaktowego.

Do jej montażu wystarczy mała tubka kleju, której zawartość jeszcze nie tak dawno temu używana była wyłącznie do mocowania płytek ochronnych w poszyciu wahadłowców. Pomyśl jaki to potencjał podczas rozmów towarzyskich!

Na koniec, w trakcie przyjęć, będziesz mógł opowiadać, że kiedy już zostałeś z dziećmi sam na sam, to tak naprawdę, znalazłeś wreszcie parę wolnych chwil aby przeprowadzić drobny remont w mieszkaniu. Zyskasz wieczny szacunek i uznanie wszystkich zgromadzonych w okolicy pań i ponownie zostaniesz bohaterem.

Od biedy możesz także zechcieć pobawić się z dziećmi. Tutaj nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem odpowiednich zajęć.

W internecie wyszukasz tryliardy inspiracji. Pamiętaj jednak, że brudzące zabawy, czyli praktycznie wszystkie, mogą wymagać późniejszego sprzątania. Wszystko ok, jeżeli masz pod ręką kogoś do sprzątania. Nie chcesz chyba po tym całym zamieszaniu, wymagającym od Ciebie niewyobrażalnie nadludzkiej organizacji, zaangażowania i koncentracji, dodatkowo sprzątać po dzieciach?

3. Najważniejsza, niewidzialna i chicha strona sukcesu. Outsourcing.
Oficjalna nazwa: „Sprawna organizacja”.

Wszystko co opisałem powyżej nie obędzie się bez zaangażowania:

– babci a najprawdopodobniej babć i dziadków
– bliższej i dalszej rodziny
– opiekunek
– sprzątaczek
– taksówkarzy
– przygodnych ludzi
– organizatorów przyjęć i eventów
– cateringu
– usług zewnętrznych (monter, hydraulik, wyspecjalizowani profesjonaliści)

To tylko wstępna, niezbędna lista. Reszta zależy od Twojej wyobraźni i ilości dni nieobecności Twojej żony.

Jak sam widzisz, nie taki diabeł straszny. Jeśli masz jakieś pytania – daj znać, chętnie wymienimy się uwagami.

Powodzenia!