Nie zrozum mnie źle.

Wbrew pozorom nie chodzi o to, żeby nic robić. Wręcz przeciwnie, żeby robić. Tylko nie to co zwykle. A raczej nie tak jak zwykle.

Wg mojej definicji wakacje to moment, w którym robisz to, czego nie robisz codziennie. Co nie oznacza, że nic nie robisz.

Przede wszystkim podczas wakacji mogę robić rzeczy w swoim tempie. A nie w tempie, jakie jest narzucone przez otoczenie i obowiązki. Czyli bardziej naturalnie. Dzięki temu rzeczy, które robię nie męczą mnie i dlatego odpoczywam.

Kiedy odpoczywam, do głowy przychodzą mi nowe pomysły, z których właściwie każdy to pomysł na życie.

Podczas wakacji mam także czas, żeby przystanąć, rozejrzeć się dookoła czy nawet zadumać się. Trudno jest mi na to wygospodarować czas na co dzień.

Zawsze też uważałem, że najcenniejszą rzeczą, jaką można podarować swoim najbliższym to czas. Ponieważ mam trójkę dzieci w młodym wieku, chciałbym móc podarować im więcej czasu. Dzięki temu będę mógł z nimi porozmawiać, pobawić się, powygłupiać, po prostu pobyć. Wakacje to przecież idealny moment na takie rzeczy.

Wakacje to także moment na to, żeby porobić głupie rzeczy. Kto do cholery ma możliwość robienia głupich rzeczy, kiedy przyjdzie mu na to ochota? Jeżeli masz taką możliwość to gratulacje. Ja potrzebuję do tego wakacji.

I jeszcze jedna rzecz, która bardzo pomaga w wakacjach. Kasa.
Najlepiej tyle kasy, żeby móc realizować to na co przyjdzie mi ochota bez zastanawiania się czy mnie na to stać.

Czyli pracę, która daje kasę, muszę zorganizować tak, żeby nie przeszkadzała mi w wakacjach.

Same korzyści.

Reasumując.

Potrzebuję wakacji, ponieważ:

– Mogę spędzać czas z rodziną, kiedy tylko mi albo jej przyjdzie na to ochota, do znudzenia, bez konieczności dawkowania.

– Mogę wtedy robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, co powoduje, że czuję się dobrze, co z kolei sprawia, że ludzie wokół mnie też czują się dobrze. Dzięki temu chodzę uśmiechnięty i zadowolony, co powoduje, że ludzie wokół mnie też są uśmiechnięci i zadowoleni. Czyli mogę robić to co kocham z tymi, których kocham.

– Mogę poruszać się niespiesznie, ponieważ i tak dojdę tam gdzie chcę, a przy okazji poznam nowe, ciekawe osoby, z którymi zamienię parę słów i kto wie co z tego wyniknie?

– Mogę zatrzymać się i zastanowić, czy ciekawiej będzie dziś pójść w lewo czy w prawo.

– Mogę pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Albo na wielkie szaleństwo. Bez znaczenia jeśli ma być fajnie.

I tak dochodzimy do prostej konkluzji:
wakacje a raczej Wakacje, których potrzebuję,  to reakcja łańcuchowa złożona z rzeczy, które sprawiają, że jestem lepszym człowiekiem.

Czy nie o to w tym wszystkim chodzi?

A więc:
zaczynam wakacje już dziś, czego i Tobie życzę.

Powodzenia.
Pa!