Jestem już duży i doskonale rozumiem to, że człowiek wydziela różne wonie. Potrafię zrozumieć również to, że woń może być ważnym elementem w doborze życiowego partnera. Ale błagam, niech poszukiwanie partnera w powyższy sposób nie odbywa się np. w miejscu pracy. No bo jak np. negocjować z kontrahentem, któremu jedzie z paszczy?

Złości mnie to, ponieważ przed rozmową z osobą, której gnije jama ustna, muszę stracić wiele dni, żeby odpowiednio nastroić się psychicznie.

Zupełnie osobną kategorią w tej dyscyplinie są, zroszone kropelkami potu, warkocze pod pachami… Idzie lato, odzież robi się coraz bardziej skąpa. Nie zazdroszczę osobie, która latem, dajmy na to w miejskim tramwaju, wetknie swój nos w coś podobnego. Jak walczyć z tym procederem, jeżeli ludzie nie potrafią ochlapać się pod prysznicem?

Jeśli nie wiecie o czym mówię, zachęcam do zakupów w tzw. „Biedrze” między 16 a 17. Parking przed sklepem jest wtedy zdominowany przez dostawczaki, z których każdy, w zaskakujący sposób, jest w stanie pomieścić kilkuset, oprószonych tynkiem, męsko pachnących dżentelmenów.

Swoją drogą niedawno, po meczu piłki nożnej, mój prawie ośmioletni Synek [7L] stwierdził:
– Cuchnę. Tato ja cuchnę. Nie wydaje mi się, żeby miał rację. Chociaż z drugiej strony dzieci w tych czasach dojrzewają w zaskakująco szybki sposób…

Na szczęście mam proste rozwiązanie tego problemu. Przy najbliższym wyjeździe służbowym okradnę magazyny hotelowe ze wszystkich mydełek i będę je rozdawał każdemu napotkanemu skunksowi. Za jednym zamachem przyczynię się dla dobra ludzkości i zrobię darmową reklamę hotelowi. Jednak czy ktokolwiek uwierzy, że to poprawi sytuację?

I teraz z innej beczki.

Jak powszechnie wiadomo jest jeszcze kolejna grupa zabójczych zapachów. Zapachów, na które większość ojców ma uczulenie i część z nich niestety umiera w agonii. Ponieważ mój blog uznawany jest za „parentingowy”, skupię się wyłącznie na jednym z tych aspektów. Poniższy film obrazuje to najlepiej. Tak po prostu jest.

Szkoła rodzenia uczy ogólnikowo i bez wchodzenia w szczegóły. Gdyby było inaczej nikt by sobie nie poradził z falą dezercji wśród przyszłych ojców. Bo czemu służy nauka bezpiecznego zakładania pieluchy, skoro nie można poradzić sobie z jej zawartością?

Wydaje mi się, że wiem dlaczego tak jest.
Od milionów lat mężczyźni służyli do zdobywania pożywienia (no i paru jeszcze innych rzeczy). Brali swoich najstarszych synów i wspólnie znikali na wiele dni w dżungli. W tym czasie kobiety zajmowały się najmniejszym potomstwem i tłuczeniem wykopywanych z ziemi korzeni.

Wiele lat później jakaś organizacja, która najwyraźniej nie miała nic lepszego do roboty, oznajmiła, że zabawnie będzie jeśli role damsko-męskie wymieszają się. W przypływie kreatywności zadali sobie pytanie:
– A co będzie, jeśli mężczyźni zajmą się karmieniem piersią, a w tym czasie kobiety będą biegać po pustkowiach i przebijać dzidami nosorożce?

Minęły lata i wszyscy widzimy do czego to doprowadziło. Między innymi do tego, że zostałem przyłapany na gorącym uczynku.

Chodzi o to, że miliony lat ewolucji wykształciły męskie nozdrza wrażliwe na substancję, która ma te nadzwyczajne właściwości, że potrafi wydostać się z zapiętej pieluchy, powędrować w górę po plecach dziecka, żeby wypłynąć przy uszach. My się do tego po prostu nie nadajemy. Możemy bez problemu patroszyć wyrzucone na brzeg humbaki ale nie zajmować się utylizacją tej musztardopodobnej…

Jeżeli zatem chcecie abyśmy robili co do nas należy zdejmijcie z nas ten obowiązek, oczywiście mając na uwadze ogólnie pojęte dobro rodziny. Cała reszta, jeżeli choć raz dziennie się opłucze, to już będziemy mówili o sukcesie.

Ktoś może teraz zauważyć, że nie jestem zwolennikiem naturalnych zapachów. A więc jestem.
Dopóki mówimy o lesie sosnowym lub łanach lawendy.

W związku z tym na koniec mam genialną propozycję. Zorganizujmy Światowy Dzień Wydzielania Woni. Raz do roku gdzieś na pustkowiach, z dala od nas, zgromadzą się wszyscy miłośnicy ubóstwiający „Trzy Najpiękniejsze Zapachy” i dadzą upust swoim naturalnym zdolnościom.

Wyznaczam 19 listopada.
Ale nie, zaraz, zaraz! Czy nie jest to czasem Międzynarodowy Dzień Mężczyzn i zarazem Dzień Toalet?