czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
25 07
Właśnie wracam z co-weekendowych odwiedzin u mojej rodzinki. Spędzają wspólne wakacje ze znajomymi i ich dziećmi. Dwie mamy, czwórka dzieci, dwóch ojców wpadających na weekendy.
Pojechaliśmy w odwiedziny motocyklami. Wczoraj padało i przestawialiśmy motocykle na mniej grząski grunt, żeby się nie poprzewracały. Przestawiać poszedłem z Synkiem, który już mocno uczestniczy we wszystkich motoryzacyjnych historiach. Posadziłem go przed sobą, prawie na baku i zrobiliśmy małe kółko po namokniętej trawie.
Już parkowałem gdy przybiegła córeczka znajomych (4,5 roku):
- Ja też, ja też!
- OK – mówię – wsiadaj.
Zrobiliśmy podobną rundkę, przy takich obrotach silnik mocno wibruje, co przenosi się na konstrukcję motocykla. Pytam się jej czy jest fajnie a ona:
- Cipcia mi drży, ciekawe dlaczego, chyba się boi!
- To biegnij do taty i powiedz mu czy ci się podobało…
Cała reszta siedziała przy ognisku i piekła kiełbaski, kiedy dało się słyszeć na całą okolicę:
- Tato, tato, moja cipcia boi się!
Jej tata był zdziwiony:
- Cipcia boli cię?
- Nie tato, boi się.
6 07
Uwielbiam to jak dzieci radzą sobie mową i językiem. Nie mają oporów przed poszukiwaniem i stosowaniem neologizmów. A raczej infalogizmów czy pociechologizmów. Wykazują się przy tym o wiele lepszą biegłością niż na przykład dorośli, którzy starają się coś wyjaśnić w języku obcym, który słabo znają. Będę to sobie notował w osobnej kategorii, bo jak się nie zapisze to się zapomni.
Teraz usłyszeliśmy: ‘Mamo zobacz jak się ładnie ugrzebieniowałem!’
31 05
Pociągnę temat mówienia zaskakujących tekstów przez dzieci, bo mnie on fascynuje.
Naprawdę duże wrażenie robią na mnie skojarzenia słowne Synka. Jeżeli skojarzenia są oznaką myślenia a pewnie są to bardzo mnie to cieszy
Tak jak wspomniana wcześniej ‘mięsowina’.
Np, teraz kiedy moja rodzina zaciąga się jodem nad polskim morzem, gdzie jak wiadomo jest albo zimno albo pada deszcz albo wieje wiatr albo wszystko na raz, Synek zauważył, że wiart jest mały. Powiedział:
- Teraz wieje synek wiatr – i nagle grubym (jak na swoje możliwości) głosem
- A jakby wiał tata wiatr to co by było?
No po porostu megaczad. Strasznie lubię też wciągać go w takie różne pogadanki. Wydaje mi się, że sens całej wypowiedzi nie musi zawsze zmierzać do określonego celu. Może błądzić, przeskakiwać z tematu na temat dla samej frajdy mówienia. To pewnie coś tam rozwija i fajnie przyglądać się jak słucha, kombinuje i wymyśla.
- Czetaj, czetaj Tato. Popjosze tjoche gawozanki (woda gazowana) i tjoche cisowianki (woda niegawozana) i to mi zmieszaj.
Do tego dochodzi coraz fajniejsza intonacja, którą niestety opisać jest ciężko. Ale radzi sobie nieźle.
Poznani koledzy na placu zabaw to są ‘Moje chłopaki’.
- A gdzie idą moje chłopaki?
Obserwowanie własnych dzieci to wielka radość każdego z nas – rodziców.
Co fajnego mówią Wasze dzieci?
12 05
Dziś w przedszkolu uderzyło mnie jak bardzo dorośli nie słuchają dzieci. Dwa razy się to zdarzyło. Raz podczas odprowadzania Synka do przedszkola i drugi podczas odbierania go. Wtedy mała dziewczynka (jakieś 2,5 roku) powiedziała mi, że mój Synek jest jeszcze na materacach (skaczą sobie na nich). Jej mama skomentowała to jakoś tak:
- Ależ co ty mówisz córciu – i dalej do mnie – ona tak często gada od rzeczy.
Od jakiej rzeczy? Przecież to najprostsze i najbardziej oczywiste stwierdzenie. I w dodatku okazało się, że rzeczywiście Synek był nie w swojej sali tylko skakał na materacach. Dziwne, że najbliżsi nie biorą takich zwyczajnych stwierdzeń serio.
Kolejną sprawą jest pytanie czy w ogóle słuchamy własnych dzieci. Wiadomo, że one lubią sobie ‘brzęczeć’ gdzieś z boku. Ale jeśli się czasem przysłuchać, mówią bardzo mądre rzeczy. Właściwie zauważyłem to już jakiś czas temu, rodzice rodzina czy otoczenie często olewa to co dzieci mówią. No bo coś tam sobie gadają. Kto by się tym przejmował.
Bardzo lubię pogaduszki z dziećmi. Czasem wydaje się, że taka rozmowa jest bez sensu. Ale im nigdy się nie wydaje bez sensu. Strasznie lubię ich słuchać. Czasem potrafią mnie nieźle zaskoczyć wymyślając jakieś słowa. Np. podczas naszych ostatnich wakacji siedzieliśmy sobie z Synkiem i popijaliśmy jakieś soki. In on nagle powiedział, że się ‘zapijamy’. Sam to wymyślił, bo wiedział, że mówi się, że się ‘zajadamy’. Skoro jest zajadamy to może być też zapijamy. Dziś wymyślił ‘mięsowinę’. Powiedział, że mięsowina to mięso ze świni.
Inną kategorią są spostrzeżenia dzieci, najczęściej rzucane od niechcenia. Jak na blogu, we wpisie (nie)normalnej matki:
(…) Moje dzieci śpią w trzech rożnych łóżkach w zależności jak im pasuje. Tak jak i ja. Któregoś wieczora gdy przyszła do nas spać Anitka – córka sąsiadów, zapytała Lenkę: – „Lena, a gdzie twoja mama śpi” – „A gdzie popadnie” – odrzekło rezolutne dziecię.
Dzieci walą tak trafne i szczere teksty, że czasem dużo czasu mi potrzeba, żeby otrząsnąć się z wrażenia. Myślę, że czasem warto posłuchać własnych dzieci, czy w ogóle dzieci, nawet kiedy są małe i wydaje się nam, że tylko ‘brzęczą’. Czasem można się sporo zaskakujących rzeczy o sobie dowiedzieć.
Taka reflekcja mnie naszła. Czy ktoś ma podobne spostrzeżenia?
Najnowsze komentarze