czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
24 01
„Entliczek-pentliczek”, Jan Brzechwa.
***
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek,
A na tym stoliczku pleciony koszyczek,
W koszyczku jabłuszko, w jabłuszku robaczek,
A na tym robaczku zielony kubraczek.
Powiada robaczek: „I dziadek, i babka,
I ojciec, i matka jadali wciąż jabłka,
A ja już nie mogę! Już dosyć! Już basta!
Mam chęć na befsztyczek!” I poszedł do miasta.
Szedł tydzień, a jednak nie zmienił zamiaru,
Gdy znalazł się w mieście, poleciał do baru.
Są w barach – wiadomo – zwyczaje utarte:
Podchodzi doń kelner, podaje mu kartę,
A w karcie – okropność! – przyznacie to sami:
Jest zupa jabłkowa i knedle z jabłkami,
Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
I z jabłek szarlotka, i komput [placek], i babka!
No, widzisz, robaczku! I gdzie twój befsztyczek?
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek.
***
Nie tak dawno uświadomiłem Mamie, że nasz Synek jest właśnie takim robaczkiem skazanym na jabłka.
Wszystko przez uczulenie na wiele rzeczy.
Całe szczęście, że jeszcze lubi te jabłka, ponieważ dostaje je surowe, z sokowirówki, duszone i ostatnio suszone.
Co za dieta.
23 01
Gluten tag! Wie gehts? O co tu chodzi?
Jak mówi Wikipedia gluten to białko występujące w niektórych zbożach. Z ciekawostek odpowiedzialne jest za kleistość mąki przy zmieszaniu z wodą. Dodatkowo podobno jest szarej barwy. Zastanawiacie się jeszcze skąd wzięła się ta dziwna nazwa?
To białko czy raczej białka same w sobie pewnie nie są takie złe. Gorzej, że nasz Synek ma na nie uczulenie. I tu pojawia się problem, ponieważ został zakwalifikowany do tzw. bezglutenowców. Brzmi jak nazwa wyszukanej bakterii ale skutkuje tym, że Synek musi być na diecie bezglutenowej.
Aby dłużej nie bredzić:
nie może jeść niczego co powstało na bazie zwykłej mąki. Żadnych bułek, pieczywa, wypieków, ciastek, makaronów, naleśników czy pierogów. Z doświadczenia miłośnika jadła wiem, że w rodzimej kuchni prawie nic nie pozostaje.
Jak to? A nieśmiertelnik schabowy?
Zapomnijcie. Jest obtoczony w panierce z zakazanej mąki.
Gdyby Synek urodził się na dalekim wschodzie miał by lżej. Dostawał by miskę ryżu lub pasikoniki prażone w cieście kukurydzianym. Ale niestety u nas ma przerąbane. Nie mówię o sytuacji domowej gdzie już wszyscy nauczyli się, żeby trzymać gluten na uwięzi.
Zapomniałem dodać, że oprócz alergii na gluten Synek jest również uczulony na produkty pochodzenia mlecznego (krowiego) oraz większość cytrusów.
Właśnie z Mamą uświadomiliśmy sobie, że będziemy mieć tzw. problem imprezowy. Co stanie się, kiedy wszystkie dzieci na urodzinach u Adasia będą jadły herbatniki, paluszki, czekoladki, ciasteczka banany, pomarańcze, no i tort?
No cóż. Nie uciekniemy od tego. Niedługo idziemy na bal w szkole muzycznej i okaże się jak to wszystko wygląda. Musimy zabrać własne jedzenie. Chrupki kukurydziane i suszone jabłka.
Nie to, żebym się skarżył. Przecież są i zalety takiej diety. Synek ma spore szanse nie stać się gruby! Kwestia jak mu to wszystko wytłumaczyć.
23 01
Jakiś miesiąc temu we wpisie wpisie o Szkole muzycznej YAMAHA wspomniałem, że kiedy dowiem się czegoś dodatkowego na temat dopasowania zajęć do wieku i możliwości Synka – dam znać.
A więc daję znać.
Po raz pierwszy poszliśmy do starszej grupy.
Program dla grupy wiekowej powyżej 18 miesiąca do 4 lat nazywa się ‘Szkraby i muzyka’. Maskotką zajęć jest ośmiornica Kraki.
Synek był tam najmłodszy [18M].
Reszta w okolicy 2, 2+ lat. Było zdecydowanie więcej interakcji, zabaw, dawania i brania prezentów.
Teraz przynajmniej widzę, że te zajęcia są dla Synka atrakcyjniejsze a on sam angażował się w zabawy dla starszych dzieci.
Wynika z tego, że wszystko jest dobrze, kiedy odpowiednio się dopasuje poziom do możliwości.
Lub na odwrót.
20 01
Można dostać prawdziwej paranoi kiedy słyszy się zewsząd opinie na temat szczepionek dla małych dzieci. Wiadomo, że od urodzenia jesteśmy narażeni na masę różnych wirusów.
Wtedy jedni mówią, że przeciwko nim lepsze są szczepionki ‘państwowe’ inni, że tzw. ‘nowe szczepionki’ a jeszcze inni, że lepiej w ogóle nie szczepić.
Problem w tym, że większość informacji na ten temat podsycana jest przez specjalistów, którym na ogół ufamy. Nie fair jest natomiast wpływanie na decyzję rodziców poprzez ich emocje. Emocje związane z własnym dzieckiem są jednymi z najsilniejszych dla rodziców i dlatego tak łatwo nimi manipulować.
Kiedy chaos informacyjny zmącony jest natłokiem sprzecznych informacji, ciężko zdecydować się co jest lepsze (zdrowsze) dla naszego dziecka. Zawsze, kiedy ‘myślimy’ emocjami, jesteśmy podatni na podejmowanie pochopnych decyzji.
Cóż, wg mnie jedynym ‘lekarstwem’ na to jest pozwolenie by emocje opadły. Wtedy do głosu zaczyna dochodzić zdrowy rozsądek. Można wtedy spokojnie poczytać parę informacji na ten temat, pomnożyć lub podzielić przez własny współczynnik zaufania i wyrobić sobie własne zdanie.
Ot, taka sobie dygresja.
19 01
Dla mnie pierwszym sygnałem, że coś się dzieje była pobudka zapłakanej ze wzruszenia Mamy mówiącej… kochanie wody mi odeszły.
Wtedy nastąpił pierwszy przypływ nieopisanych dla mnie emocji. Starałem się ‘być odpowiedzialny’ i ‘wspierający’ ale uginające się jak gąbki nogi zupełnie w tym nie pomagały.
To bardzo dziwne, bo między innymi zadaniem całej 9-cio miesięcznej ciąży jest przygotowanie nas na tę chwilę. Szkoła rodzenia też się do tego przyłożyła. Mamy uczą się oddychać a my wspierać. Wszystko na nic. Nikt nie wspominał o takich emocjach. A to dopiero początek.
Akurat tego dnia miałem urwanie głowy w robocie. Do szpitala przyszłą Mamę odwiozła przyszła Babcia. Będąc na gorącej linii pojawiłem się później. Ponieważ po wielu godzinach dalej nic się nie działo, zniknąłem w natłoku zajęć by na dobre powrócić wieczorem.
Wszystko trwało bardzo długo, ponieważ nie było żadnej tzw. ‘akcji porodowej’. Bardzo chcieliśmy aby poród był naturalny a tu nic na to nie wskazywało. Zapasy oksytocyny zaczynały się już kończyć a tu dalej nic. Ten hormon (oksytocyna) pobudził trochę skurcze ale cały czas niewystarczająco.
Po kilkunastu godzinach przyszła Mama była bardzo zmęczona. Żeby jej trochę ulżyć zdecydowaliśmy się na znieczulenie zewnątrzoponowe. Po konsultacjach mieliśmy ustalone, że jeśli dalej nic się nie zmieni, będziemy zmuszeni do cesarki.
Kiedy obudziła się po kolejnych 2 – 2,5 godzinach znieczulenie zaczęło mijać i niespodziewanie zaczął się poród.
Dalej wypadki potoczyły się z prędkością światła. Położna krzyknęła:
‘Ty rodzisz!’
Ledwo dobiegliśmy do sali porodowej. Położna ubierała się w fartuchy krzycząc:
‘Nie przyj, nie przyj, poczekaj’.
Pierwszy skurcz – pokazała się purpurowa, jajowata główka.
Po drugim skurczu byliśmy już Tatą i Mamą.
Pamiętam pierwszą jasną myśl, jaka przyszła mi do głowy. Zostałem ojcem ufoludka. Jajowata główka, białe ciałko, przypięte liną do statku – matki.
Straciłem jasność myślenia. Na szczęście Mama wyrwała mnie z szoku i powiedziała:
‘No idź zobacz czy z nim wszystko w porządku’.
Młody leżał sobie pod ciepłym światłem lampy, był czyszczony, mierzony i ważony.
Wszystko było w porządku.
Rozpoczął się dla nas nowy, nieznany dotąd etap życia.
![]()
Najnowsze komentarze