czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
2 10
Na początku chciałbym aby każdy zrozumiał jedną ważną rzecz.
Nie znam się na żywieniu…
Jednak moje dość proste, chłopskie rozumowanie podpowiada mi tak (i tu zaznacz odpowiednie):
- nasz gatunek ludzki ma jakieś – hmm, no powiedzmy dla prostego rachunku – 2 miliony lat (prawda / fałsz),
- w tym czasie rozwijaliśmy się i ewoluowaliśmy, lub przynajmniej część z nas – co w moim rozumieniu, zaznaczam prostym, chłopskim – oznacza dopasowywanie się, rozwijanie się, umiejętność nauki wynikająca z obserwacji, np.: nie lizać lodowca, bo to niedobre dla naszego języka, ciepłe – można głaskać, itd. (prawda / fałsz),
- równocześnie przystosowywaliśmy się do zmieniającego się otoczenia – uczyliśmy się używać narzędzi, odziewać odpowiednio do zmieniających się warunków klimatycznych, żywić się tym co było pod ręką (prawda / fałsz),
- proces ten odbywał się dość wolno i stopniowo – czyli cholernie długo (prawda / fałsz),
- wraz z całą tą ewolucją zmieniały się nasze nawyki żywieniowe – na początku jedliśmy wyłącznie sushi – surowe, złapane przypadkiem (raz na 100 lat) okazy, z którymi nasz organizm musiał sobie jakoś radzić bo nic nie wiedział o istnieniu kuchni indukcyjnych (prawda / fałsz),
- później grom trafił w krzak pełen owadów, na którym przypadkiem siedział kurczakodactylus (prawda / fałsz),
- jak ogólnie wiadomo, przyczyniło się to do powstania pierwszych pieczonych skrzydełek w miodzie, które przez następne 3 tys. lat były absolutnym hitem kulinarnym (prawda / fałsz),
- w tym czasie życie nabrało tempa, mężczyźni przestali się tak bardzo garbić ale za to nie zauważyli, że wyrosły im długie brody (prawda / fałsz),
- średnia długość życia wydłużyła się z kilku do kilkunastu lat – a jak podają zaufane źródła – wybitne osobniki osiągały nawet do 120 lat! (prawda / fałsz),
- wszystko to za sprawą tzw. zdrowego odżywiania się – głównie dzięki, powszechnej już, obróbce termicznej białka i chlorofilów oraz możliwości powolnego trawienia (prawda / fałsz),
- a to dlatego, że nie znano wtedy (ok. 2500 lat temu) TV, nie wspominając już o internecie (prawda / fałsz),
- później była masa wojen – trwało to dość długo, do ok. lat 50 XX wieku – podczas których ludzie nauczyli się spożywać szybko i – zważywszy na warunki – byle jak (prawda / fałsz),
- nadal jednak było to pożywienie wytworzone przez naturę, bo samo wyrosło, przyleciało lub zostało rozjechane (prawda / fałsz),
- nasz organizm zdawał sobie z tego sprawę, ponieważ był przyzwyczajony do takiego stanu od ponad miliona lat (prawda / fałsz),
- następnie, głównie dzięki rosnącej popularyzacji TV, które w większości przypadków mieściło się już w mieszkaniu przeciętnej rodziny z klasy robotniczej, okazało się, że telewizja mówi wyłącznie prawdę (prawda / fałsz),
- chwilę później pojawiły się reklamy, które są rodzajem współczesnych bajek – świat jest w nich prawie idealny i mimo, że doskonale wiemy, że to wszystko bujda – to miło jest znać szczęśliwe zakończenie (prawda / fałsz),
- jednym z głównych bohaterów tych bajek jest wszelkiego rodzaju wielokrotnie modyfikowana i przetwarzana żywność, suplementy, dodatki, zastępczacze oraz całe dania w proszku i przetwory nadające się do jedzenia nawet po trzech latach od ich wyprodukowania (prawda / fałsz),
- producentom tych rzeczy łatwo jest nam wytłumaczyć, że są one zdrowsze, lepsze, smaczniejsze, wartościowsze i są lepsze od oryginalnej żywności wytwarzanej przez setki i tysiące lat przez naturę, ponieważ dużo wydają na przekonujące bajki, które tak bardzo lubimy (prawda / fałsz),
- aby jeszcze mocniej nas przekonać, producenci obniżyli ceny do takiego poziomu, żeby nie trzeba było za długo zastanawiać się nad odpowiednim wyborem (prawda / fałsz),
- po jakimś czasie nasze organizmy się jednak buntują i podupadają na zdrowiu bo nie umieją tak szybko się przystosowywać do tak bardzo szybko przekształcanej i ulepszanej żywności (prawda / fałsz),
- na szczęście pojawili się inni producenci, którzy aby nam pomóc, proponują preparaty na wzdęcia, zaparcia, bóle i niewydolności (prawda / fałsz),
- są też tacy, którzy wyjaśnili nam, że od mycia zębów lepsza jest guma do żucia (prawda / fałsz),
- lubimy słuchać bajek tak bardzo, że niektórym wydaje się, że są one realne (prawda / fałsz).
Ot i cała prawda o żywieniu. Na chłopski rozum.
24 06
Kiedyś, dawno temu znalazłem takie coś. Przetłumaczyłem i jest tu. Dobra rzecz dla rodziców. Posłuchajcie:
Miałem sen, że prowadzę wywiad z Bogiem.
- Więc chciałbyś przeprowadzić ze mną wywiad? – Zapytał Bóg?
- Jeśli znajdziesz czas… – odpowiedziałem.
Bóg uśmiechnął się.
- Mój czas jest nieskończonością… jakie pytania chodzą Ci po głowie?
- Czym najbardziej zadziwia Cię rodzaj ludzki?
Bóg odpowiedział:
- Tym, że nudzi się dzieciństwem, spieszy się by szybko dorosnąć, a kiedy to osiągnie znów chce być dzieckiem. To, że traci swoje zdrowie by robić pieniądze… a później traci pieniądze by je odzyskać. To, że jest zatroskany myśląc o przyszłości, zapomina o teraźniejszości, tak, że nie żyje w żadnym z tych czasów. To, że żyje jakby nigdy nie miał umrzeć i umiera z poczuciem, że nigdy nie żył.
Bóg wziął mnie za rękę i na chwilę zatopiliśmy się w ciszy.
Wtedy zapytałem:
- Jako Ojciec, jakie dałbyś życiowe lekcje, których byś chciał, żeby dzieci się nauczyły?
- Nauczył bym je, że nie mogą sprawić aby ktokolwiek ich kochał. Wszystko co mogą zrobić to pozwolić się pokochać. Nauczył bym je, że nie jest dobrze porównywać się z innymi. Nauczył bym je przebaczać poprzez ćwiczenie przebaczania. Nauczył bym je, że w jednej chwili można zadać ciężkie rany swoim najbliższym, których wyleczenie zabiera całe lata. Nauczył bym je, że bogata osoba nie jest tą, która ma najwięcej ale jest tą, która potrzebuje najmniej. Nauczył bym je, że są ludzie, którzy kochają dzieci szczerze ale zwyczajnie nie potrafią jeszcze tego okazać. Nauczył bym je, że dwoje ludzi może patrzeć na tę samą rzecz i widzieć co innego. Nauczył bym je, że nie wystarczy przebaczyć komuś ale muszą także nauczyć się przebaczać sobie.
- Dziękuję za Twój czas – powiedziałem z pokorą. – Czy jest jeszcze cokolwiek czego chciałbyś aby Twoje dzieci wiedziały?
Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Tylko to, że jestem tu.
Zawsze.
26 05
Od ostatnich wpisów:
- powstała oliwa dziudzialska
- Synek zaproponował, żeby zrobić pułapki na zwierzęta i dzięki temu mieć dużo mięsa
- Młody wielokrotnie odwoził Synka do przedszkola
- pięcioletnia koleżanka Synka [3L7M] z przedszkola, była zaskoczona, kiedy po raz pierwszy zobaczyła Młodego
- powstało wiele otarć na kolanach i łokciach
- często zjadaliśmy sobie uszy
- jeszcze częściej dzieci przypuszczały na mnie atak – czasem inicjatorem był Synek a czasem Młody – Synek krzyczał: ‘ATAK NA TATE!’, Młody krzyczał: ‘ATAA!’
- zbudowaliśmy z klocków wieżę wyższą ode mnie
- wracając z przedszkola słuchaliśmy muzyki z Gwiezdnych Wojen…
Co to oznacza?
Kiedy to napisałem widać wyraźniej. Każde z tych drobiazgów to cały świat. Krótka chwila, Wielka chwila. Kiedy teraz to czytam, te pierdoletki stały się wspaniałymi wspomnieniami.
Dlatego staram się zauważać te pierdoletki kiedy właśnie trwają.
29 03
Miło jest.
Od paru ładnych dni zafascynowany jestem utworami
Ulricha Schnaussa, takimi jak ten.
Dla mnie jest on łagodny, pozytywny, i bezsłownie nieskończony.
Zauważyłem, że u nas na zakładzie ludzie też podrygują.
24 03
Na co dzień narażeni jesteśmy na kontakt z tym cholerstwem – wirusami i bakteriami. Szczególnie teraz, gdy przez kraj przetacza się fala zachorowań. Każdy może być nosicielem. My i nasze dzieci też.
Katarek? To może być gronkowiec zatok.
Ból brzucha? To może być rotawirus.
Temperatura? To może być wszystko…
Byłem świadkiem takiej sceny w przedszkolu:
jakieś dziecko leżało na podłodze a drugie nad nim stało i właśnie mocno kichnęło leżącemu w twarz.
Zakatarzone dziecko polizało lupę, którą za chwilę wzięło inne dziecko i przykładało sobie do twarzy.
Normalka. Wirusy i bakterie przenoszą się drogą kropelkową, dzieci obściskują się, kichają na siebie i nic na to nie poradzimy. Nie licząc podnoszenia odporności organizmu, dosłownie nic na to nie poradzimy.
Ale te same wirusy i bakterie przenoszą się także przez dłonie a tu możemy zrobić wiele.
Dziecko poznaje świat dłońmi. Dłońmi dotyka, uczy się, kontaktuje się z rówieśnikami i otoczeniem. Dłonie otwierają drzwi łapiąc za klamkę, której dotykało kilkadziesiąt lub kilkaset innych osób. Te same dłonie bawią się wspólnymi w przedszkolu zabawkami. Palce dłoni drapią się po pupie i wycierają gluty z nosa. Dłonie bywają w miejscach publicznych takich jak supermarket, autobus, przedszkole czy szkoła. Dłonie są wszędzie i dotykają wszystkiego. Dłonie są poważnymi nośnikami wirusów, bakterii i grzybów.
Co możemy zrobić?
Możemy nauczyć dzieci mycia rąk – to oczywiste. Ale pamiętajmy też o nas. Po każdym wyjściu z toalety, po każdym przyjściu z dworu, po podaniu ręki, po urodzinach, po spotkaniu ze znajomymi, po zakupach, po wizycie u Dziadków czy sąsiadów, po smarkaniu nosa, po przyjściu do domu a przede wszystkim przed każdym jedzeniem – myjmy dokładnie nasze dłonie i nauczmy tego dzieci.
Dzieci łatwo nauczyć prostych zasad jeżeli sami jesteśmy konsekwentni.
Ja po każdym przyjściu do domu pytam Synka:
- Co teraz robimy?
- Zdejmujemy buty i myjemy lęce – odpowiada.
My po myciu rąk mydłem przecieramy dodatkowo ręce rozcieńczonym spirytusem. Uzupełniam zwykły spirytus spożywczy wodą 1:1 i przecieram ręce nasączonym wacikiem.
Można także przecierać ręce środkiem antybakteryjnym. Są to środki powszechnie dostępne w sklepach i aptekach.
Trudno uwierzyć, jak proste i jak bardzo skuteczne jest to profilaktyczne działanie antywirusowe i antybakteryjne. Jedno mycie i znika pewnie z milion sztuk.
Myjmy ręce sobie i dzieciom.
Najnowsze komentarze