tatablog.pl

czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie

Sytuacje w przedszkolu

Ostatnio odwoziliśmy z Młodym Synka do przedszkola. Fajnie było, bo Synek chciał pokazać Młodemu miejsce gdzie spędza większość dnia. Tu mój kolega, tu drugi kolega. Tu sala taka, tam taka a tu jemy śniadania i obiady…

Nagle podchodzi do nas mniej więcej pięcioletnia laska i mówi do Synka:
- To Twój Brat?
- Tak – odpowiada Synek.
- Hmm, nie mówiłeś mi, że masz młodszego brata.
I poszła sobie.

Wprost cudnie. Zaczyna się.

Może chociaż jelenia?

- Jedziemy do lasu – zaproponowałem
- Naplawde?
- Tak, jedziemy popatrzeć i poszukać leśnych zwierząt
- Żeby zlobić pułapki na zwierzęta i mieć dużo mięsa?
- Nieeee, żeby pooglądać jak żyją.
- No to może chociaż jednego jelenia?

Podróż na Tatooine

Czasem uda mi się znaleźć kawałek papieru, żeby zapisać to co mówi Synek.

A więc wczorajszy tekst:
- Tato, polecimy z Antkiem (kolega z przedszkola) na Tatooine (piaszczysta planeta z Gwiezdnych Wojen).
- Aha, ok
- I mamy tez maaaapy.
- Mapy, jakie mapy?
- Mapy, zeby władać paniami i nawet towalami.

Przysięgam na wszystkie słodkości, że ja go takich rzeczy nie uczę.
Wierzycie, prawda?

Mamo, chcę być dziewczynką

Ohoho, tak zaczyna się jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków. Tak mi się wydaje, bo poruszając temat w towarzystwie wiele razy okazywało się, że to jest właśnie jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków.

W jeden z ostatnich deszczowych i zimnych poranków tak właśnie Synek [3L1M] powitał swoją Mamę:

- Mamo, chciałbym być dziewczynką.
- Dlaczego Synku?
- Bo dziewczynti są tatie ładne, ty mamo jesteś taaaacha ładna.
- A ktoś powiedział ci, że jesteś brzydki?
- Tach.
- A gdzie to było?
- W przecztolu.

Czyli może nie wszystko zaprzepaszczone, może to wynik ostatnich, wrześniowych przedszkolnych roszad i przenoszeń do innego budynku, grupy i innych Pań.

Wydaje mi się, że dodatkową rzeczą może być etap rozróżniania płci i wszystkiego co się za tym kryje (na tym etapie oczywiście).

Na razie więc nie stresuję się.

Zróbmy trochę pieniędzy

Dla zrozumienia sytuacji i toku rozumowania zaznaczę, że Synek [3L1M] jest uczulony na cytrusy. Banany, pomarańcze, cytryny czy mandarynki są zakazane.

No i dziś jadąc do przedszkola wdałem się z nim w dyskusję:

- Wiesz Synku, Mamusia niedługo wraca do pracy.
- Ja tez chce do pjacy.
- Ale dlaczego chcesz pracować?
- Zeby jobić pieniądze.
- A do czego Tobie pieniądze się przydadzą?
- Zeby kupić sobie mandajinke. Jak juz będe zdjowy.

Facebook