tatablog.pl

czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie

Na co dzień narażeni jesteśmy na kontakt z tym cholerstwem – wirusami i bakteriami. Szczególnie teraz, gdy przez kraj przetacza się fala zachorowań. Każdy może być nosicielem. My i nasze dzieci też.

Katarek? To może być gronkowiec zatok.
Ból brzucha? To może być rotawirus.
Temperatura? To może być wszystko…

Byłem świadkiem takiej sceny w przedszkolu:
jakieś dziecko leżało na podłodze a drugie nad nim stało i właśnie mocno kichnęło leżącemu w twarz.
Zakatarzone dziecko polizało lupę, którą za chwilę wzięło inne dziecko i przykładało sobie do twarzy.

Normalka. Wirusy i bakterie przenoszą się drogą kropelkową, dzieci obściskują się, kichają na siebie i nic na to nie poradzimy. Nie licząc podnoszenia odporności organizmu, dosłownie nic na to nie poradzimy.

Ale te same wirusy i bakterie przenoszą się także przez dłonie a tu możemy zrobić wiele.

Dziecko poznaje świat dłońmi. Dłońmi dotyka, uczy się, kontaktuje się z rówieśnikami i otoczeniem. Dłonie otwierają drzwi łapiąc za klamkę, której dotykało kilkadziesiąt lub kilkaset innych osób. Te same dłonie bawią się wspólnymi w przedszkolu zabawkami. Palce dłoni drapią się po pupie i wycierają gluty z nosa. Dłonie bywają w miejscach publicznych takich jak supermarket, autobus, przedszkole czy szkoła. Dłonie są wszędzie i dotykają wszystkiego. Dłonie są poważnymi nośnikami wirusów, bakterii i grzybów.

Co możemy zrobić?
Możemy nauczyć dzieci mycia rąk – to oczywiste. Ale pamiętajmy też o nas. Po każdym wyjściu z toalety, po każdym przyjściu z dworu, po podaniu ręki, po urodzinach, po spotkaniu ze znajomymi, po zakupach, po wizycie u Dziadków czy sąsiadów, po smarkaniu nosa, po przyjściu do domu a przede wszystkim przed każdym jedzeniem – myjmy dokładnie nasze dłonie i nauczmy tego dzieci.

Dzieci łatwo nauczyć prostych zasad jeżeli sami jesteśmy konsekwentni.
Ja po każdym przyjściu do domu pytam Synka:
- Co teraz robimy?
- Zdejmujemy buty i myjemy lęce – odpowiada.

My po myciu rąk mydłem przecieramy dodatkowo ręce rozcieńczonym spirytusem. Uzupełniam zwykły spirytus spożywczy wodą 1:1 i przecieram ręce nasączonym wacikiem.
Można także przecierać ręce środkiem antybakteryjnym. Są to środki powszechnie dostępne w sklepach i aptekach.

Trudno uwierzyć, jak proste i jak bardzo skuteczne jest to profilaktyczne działanie antywirusowe i antybakteryjne. Jedno mycie i znika pewnie z milion sztuk.

Myjmy ręce sobie i dzieciom.

Czym jest gorączka lub wysoka temperatura u naszego dziecka? Gorączka to temperatura powyżej 38′C a często nawet 39′C i więcej.

Kiedy nasze dziecię popada w chorobę, towarzyszą nam wielkie emocje, które często gmatwają realny obraz sytuacji. Wiem doskonale jak to jest.

Pierwsza reakcja jest taka, że życie naszego dziecka jest zagrożone! No i właśnie wtedy przestajemy myśleć. Stajemy się pożywką dla wszystkich, którzy korzystając z okazji chcą coś opchnąć. Wkraczają harpie. Oj, wtedy kupimy wszystko.

Sam doskonale pamiętam jak Synek miał zapalenie siusiaka. Matko jedyna, co ja przeżywałem! Wydawało mi się, że zaraz mu ptak odpadnie albo jeszcze gorzej (choć nie wiem czy to możliwe) i za chwilę zakończy się całe to przysposobienie do życia. Jeśli wiecie co mam na myśli.

UWAGA!
W każdej sytuacji, kiedy tracimy obraz sytuacji należy wylać sobie wiadro zimnej wody na głowę!
DOSŁOWNIE.

Ale wracając do temperatury. Wysoka temperatura oznacza tylko jedno. Organizm walczy z infekcją, bakteriami lub wirusem. Temperatura w okolicy 38′C, 38,5′C jest dobra w stanie infekcji. Nie powinniśmy jej obniżać!

W tej temperaturze białka odpornościowe dzieci charakteryzują się swoją największą aktywnością. Oznacza to, że w tym przedziale temperatur odznaczają się najskuteczniejszą obroną przed infekcjami. Tak trzymać!

W tym czasie organizm nabiera odporności. Z pełną premedytacją angażuje swoje naturalne siły odpornościowe by walczyły w jego imieniu.

I teraz, kiedy podamy naszemu dziecku coś na zbicie temperatury, np. czopek, lub coś doustnie, to będzie tak jakbyśmy je poddali. Organizm naszego dziecka przestanie walczyć. Uśpimy jego naturalne mechanizmy obronne. Powiemy mu, żeby się nie przejmował…
po prostu wyłączymy go.

W tym czasie infekcja będzie się nadal rozwijała, ale my będziemy spokojni, ponieważ nie będzie tego widać.

Pamiętajmy, że układ odpornościowy człowieka rozwija się od jakiś… 2,5 miliona lat a specyfiki na doraźne zbicie temperatury istnieją od kilkunastu lat.

Ważna informacja!
Temperaturę trzeba często kontrolować, żeby nie dopuścić do zbyt wysokiej.

Kiedy gorączka skacze powyżej 39′C trzeba ją zbić. Nie lekami, ponieważ wtedy usypiamy naturalne siły odpornościowe naszego dziecka!

Świetnym rozwiązaniem jest zimny kompres z czegoś zamrożonego w zamrażalniku (lód, kość, danie – poważnie cokolwiek) i owiniętego w ściereczkę.

Taki kompres przykłada się na kark lub pomiędzy wewnętrzne strony nadgarstków. To super działa! W tym miejscu żyły znajdują się tuż pod skórą, dzięki temu dosłownie po paru minutach obniżamy temperaturę całego ciała.

Sprawdziłem to sam.
Taką domową metodą zbiłem Synkowi temperaturę o 1.5′C!

W większości wypadków to jest aż nadto. Dzięki pozwoleniu organizmowi naszego dziecka na naturalną obronę, podnosimy jego odporność! Czego chcieć więcej!

Jeżeli ten wpis okazał się pomocny lub jeśli masz własne doświadczenie związane z temperaturą u dziecka – napisz o tym w komentarzach.

Syrop z cebuli na kaszel

Nie ma nic prostszego, niż taki naturalny syropek na suchy i męczący kaszel. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego to działa ale działa zaskakująco świetnie. Prawdopodobnie cebula ma działanie bakteriobójcze.

Wielu z nas piło to kiedy byliśmy małymi dzieciakami. Pamiętam, że mi to bardzo smakowało. Pamiętajmy, że taki syrop to prosty, tani i skuteczny sposób na kaszel oraz oczywiście alternatywa dla leków z apteki.

Wczoraj właśnie przygotowałem coś takiego Synkowi. Kaszel zaczął ustępować prawie od razu. Warto spróbować. Zaszkodzić, nie zaszkodzi a prawie na pewno pomoże.

Szybki przepis:

  • poszatkować 1kg cebul (można w krążki, talarki, kosteczkę – byle drobno)
  • zasypać połową szklanki cukru (tak na prawdę ilość cukru jest ‘na oko’, ważne by puszczały soki)

Po paru godzinach cebula puszcza soki i można pić 3x dziennie po 2 łyżeczki.

UWAGA! Niewskazane przy towarzyszących grzybicach (np. układu pokarmowego). Cukier jest dla nich dobrą pożywką.

Box

Domowe sposoby na zbicie temperatury u dzieckaCo może przydać się podczas lotu samolotem z małym dzieckiemPodróż samochodem z małym dzieckiem - jak się przygotować, żeby przetrwać

Facebook