tatablog.pl

czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie

Szkoła rodzenia

No właśnie. Szkoła rodzenia.
Z punktu widzenia Taty rzecz wydaje się mało potrzebna.
Czy musimy wiedzieć o skurczach i rozwarciach? Serio, czy mi to potrzebne? I co ważniejsze: czy chcę o tym wiedzieć?

Żyjemy w dziwnych czasach. Dziś rodzice dumnie mówią: ‘jesteśmy w ciąży’. Po milionach lat ewolucji wreszcie ojcowie też są w ciąży. Udało nam się to osiągnąć w ciągu zaledwie kilkunastu lat. Należą się chyba gratulacje.

Kiedyś znajomy zapytał mnie ile czasu już nie palę. Ja mu na to: ‘Od trzeciego miesiąca ciąży’.
Po prostu przepięknie.

Ok. Muszę przyznać, że zanim nawet ‘zaczęliśmy być w ciąży’ wiedziałem, że będę asystował przy porodzie. Po prostu tego chciałem. Mama też tego chciała.
Nie przypominam sobie za to czy chciałem brać udział w zajęciach szkoły rodzenia. No ale, że w końcu razem byliśmy w tej ciąży… co robić.

Dzisiaj z tego wszystkiego pamiętam tyle, że zajęcia prowadziła fajna, młoda położna. Raz trafiłem na zajęcia z inną położną. Też fajną.

Mętnie pamiętam samą treść zajęć. Przewinął się tam temat ‘tych wszystkich detali’ związanych z porodem. Prawdopodobnie poruszane były tematy związane z przygotowaniami do porodu. Było też coś o przyrządzaniu spirytusiku do przemywania pępuszka (dziecka).

Chcę przez to powiedzieć, że może i ważne są dla nas te nauki. Wg mnie ważniejszą rzeczą natomiast jest sam fakt uczestniczenia w nich, i że robi się to dla Mamy. Mówimy jej przez to: ‘Oczywiście kochanie przejdziemy przez to razem’. Przed porodem mamy bardziej potrzebują troski i wsparcia niż kiedykolwiek indziej. Trzeba je wesprzeć. Przecież razem ‘jesteśmy w ciąży’.

W sumie to nawet nic złego.

Na samym początku…

Muszę przyznać, że nasza decyzja o ciąży była bardzo świadoma. Myślę, że jest masa pobudek, jakie kierują ludźmi przy podejmowaniu takiej decyzji. Wg mnie trzeba do tego dorosnąć. Dzięki temu jest się bardziej, hmm… bardziej gotowym na to co ma nadejść.

Chociaż wiele się o tym mówi, nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie jak to jest być rodzicem, dopóki nim się nie stanie. Czasem po fakcie okazuje się, że z jakiegoś powodu to jednak nie to. Bo z jakiegoś powodu rodzice nie byli gotowi. Dlatego wg mnie lepiej, żeby decyzja była świadoma.

Niezależnie od wieku w jakim podejmuje się decyzję chęci zostania Rodzicem, ważne byśmy sobie wyobrazili tę sytuację, kiedy już będziemy odpowiedzialni za młodego człowieczka. W dodatku naszego potomka! Kiedy staniemy się jego nauczycielami, i ciężko będzie wygospodarować czas dla siebie.

Prawdą jest to co mówią wszyscy rodzice pierworodnych.
Zmienia się. Bardzo wszystko się zmienia. Dla jednych na lepsze, dla innych na gorsze. Dla wszystkich za to na inne.

Facebook