czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
6 09
Ohoho, tak zaczyna się jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków. Tak mi się wydaje, bo poruszając temat w towarzystwie wiele razy okazywało się, że to jest właśnie jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków.
W jeden z ostatnich deszczowych i zimnych poranków tak właśnie Synek [3L1M] powitał swoją Mamę:
- Mamo, chciałbym być dziewczynką.
- Dlaczego Synku?
- Bo dziewczynti są tatie ładne, ty mamo jesteś taaaacha ładna.
- A ktoś powiedział ci, że jesteś brzydki?
- Tach.
- A gdzie to było?
- W przecztolu.
Czyli może nie wszystko zaprzepaszczone, może to wynik ostatnich, wrześniowych przedszkolnych roszad i przenoszeń do innego budynku, grupy i innych Pań.
Wydaje mi się, że dodatkową rzeczą może być etap rozróżniania płci i wszystkiego co się za tym kryje (na tym etapie oczywiście).
Na razie więc nie stresuję się.
5 02
Wspominałem kiedyś, że zastanawialiśmy się nad wyborem przedszkola (artykuł: Wybór przedszkola, czyli przechowalnia po ludzku).
Otóż, jak wiadomo, każdy rodzic długo zastanawia się, zanim pośle gdzieś swoje dziecko. Robi rozeznanie i w rezultacie stara się wybrać przedszkole, które jest dobre i wygodne. Dobre, bo dzieci znajomych tam już chodzą. Najlepiej jak będzie niedrogie…
A wygodne bo powinno być niedaleko, lub przynajmniej po drodze do naszej pracy.
Teraz kiedy Synek [2L5M], chodzi do przedszkola (już około pół roku), prowadzonego w systemie Montessori, mogę powiedzieć, że je gorąco polecamy.
Montessori.
Na jednym z pierwszych spotkań w przedszkolu właściciele starali się w prosty sposób wytłumaczyć na czym polega ich system edukacyjny. Myślę, że poniższy, niedługi opis wszystko wyjaśni.
Zaczęli tak: „Każde dziecko jest podobne do nasionka…”
No pięknie, pomyślałem.
„… i jak każda roślina przechodzi podobne etapy rozwoju: kiełkuje, puszcza pędy, ukorzenia się, kwitnie. Robią to jednak w różnym tempie, niektóre wcześniej, inne później, a od nas, jako od dobrych ogrodników wymaga się, żeby zrozumieć indywidualne zachowania i procesy rozwoju każdego z nich.”
Trochę lepiej. Pierwsze wrażenie związane z porównaniem Synka do brokuła zaczęło się zacierać.
„Co więcej każde jest inne i wymaga innej pielęgnacji. Jedno nasionko będzie kiedyś różą i wymaga innego podejścia niż nasiona sosny. Na siłę nie przekształcimy jednego w drugie. Będąc opiekunami wychwytujemy te różnice i dopasowujemy do predyspozycji każdego z dzieci”.
Powiem szczerze, że to brzmi sensownie i wpisuje się w nasz model wychowywania. Dowiedzieliśmy się też, że dzieci po edukacji w systemie Montessori mogą mieć później problemy gdy trafią do państwowego systemu edukacji, który cały czas bywa dość skostniały.
Główna różnica jest taka, że w pierwszym przypadku system stara się wykształcić indywidualistów, potrafiących zadawać czasem trudne pytania oraz uczy samemu wykazywać się inicjatywą działania.
W drugim przypadku, system cały czas stara się z jednostki uczynić mało uciążliwego szaraka. Jakkolwiek to podejście zmienia się ostatnio bardzo na korzyść, to jednak w większości placówek państwowych brak po prostu dość mądrej kadry nauczycielskiej.
Zauważyłem też, że rodzice dzieci, które są w przedszkolu Montessori, ich ewentualne rodzeństwo również tam posyłają. Oznacza to chyba tyle, że placówki te mają bardzo dobry program lojalnościowy, bo przecież cała ta zabawa dość słono kosztuje.
29 03
Pojawiło się światło w tunelu.
Nawiązując do wcześniejszego wpisu o poszukiwaniu przedszkola muszę powiedzieć, że mamy już własny typ.
Mamy zaklepane miejsce w przedszkolu prowadzącym zajęcia w systemie montessori. Co to jest – łatwo wygooglać. Ogólne zasady mówią, że dziecku daje się swobodę w działaniu i rozwoju. Zasada bardzo nam bliska. Zobaczymy jak wyjdzie w praniu. Podczas testów (zebranie otwarte) bardzo mu się podobało ale mój niepokój budzi fakt, że jest teraz strasznym ‘mamisynkiem’. Wystarczy, że Mama zniknie za rogiem a ten w bek.
Okaże się, i możliwe, że już niedługo. Może niecałe 2 lata [21M] to za mało na przedszkole. Nic na siłę. Bardzo byśmy nie chcieli powtarzać sytuacji z początku grudnia 2008. Na pewno napiszę o tym.
Najnowsze komentarze