czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie
23 03
Ostatnio odwoziliśmy z Młodym Synka do przedszkola. Fajnie było, bo Synek chciał pokazać Młodemu miejsce gdzie spędza większość dnia. Tu mój kolega, tu drugi kolega. Tu sala taka, tam taka a tu jemy śniadania i obiady…
Nagle podchodzi do nas mniej więcej pięcioletnia laska i mówi do Synka:
- To Twój Brat?
- Tak – odpowiada Synek.
- Hmm, nie mówiłeś mi, że masz młodszego brata.
I poszła sobie.
Wprost cudnie. Zaczyna się.
16 03
Czas mija również w przedszkolu gdzie pojawiają się kolejne opinie semestralne Synka [3L7M].
Taka opinia jest dla mnie bardzo interesującym spojrzeniem osób trzecich, które na co dzień mają kontakt z naszymi dziećmi. Jednocześnie pokazuje duże zaangażowanie wychowawcy i nauczycieli.
OPINIA WYCHOWAWCY
Bardzo się cieszę, że dane mi było Cię poznać. Zwróciłam na Ciebie uwagę kiedy byłeś jeszcze w żłobku i widywałam Cię na przedszkolnym podwórku. Bardzo lubię dzieci z wyraźnym charakterem, a Ty na pewno do takich należysz.
Jesteś sympatycznym, aktywnym poznawczo, towarzyskim chłopcem. Z łatwością nawiązujesz kontakty zarówno z rówieśnikami jak i starszymi dziećmi, i to bez względu na płeć. Potrafisz organizować zabawy tematyczne i jesteś podczas nich osobą dominującą. Włączając się do zabaw innych dzieci wnosisz do nich dużo własnych pomysłów. Jesteś żywiołowy, kreatywny i dociekliwy.
Poznałeś zasady obowiązujące w przedszkolu, ale nie zawsze je respektujesz. Często lubisz „iść pod prąd”. Jesteś odważny i niezależny. Potrafisz mówić „nie” i walczyć o swoje. Czasami zdarza się, że nie potrafiąc przeforsować swojego zdania zaczynasz płakać. Pocieszające jest jednak to, że bardzo szybko uspokajasz się i jesteś gotowy wysłuchać racji drugiej strony.
W pierwszym miesiącu Twojego pobytu w przedszkolu skupiłeś się głównie na kontaktach towarzyskich, poznawaniu nowego otoczenia i rytmu dnia. Byłeś uważnym obserwatorem i gdy przyszła odpowiednia pora ruszyłeś do pracy z pomocami. Czasami ciężko było Ci coś zaproponować lub wytłumaczyć do czego dana pomoc służy kiedy miałeś własną wizję pracy z nią. Tak było na przykład z czerwono-niebieskimi belkami, które służą do liczenia i nazywania liczb 1 – 10, a Ty wykorzystywałeś je tylko do wszelkiego rodzaju konstrukcji.
Twoją kreatywność udało nam się nakierować na materiał sensoryczny: różową wieżę, czerwone belki, brązowe schody, z których zaczęły powstawać niestworzone „budowle”, przy okazji utrwalałeś pojęcia związane z tym materiałem (duży – mały, długi – krótki, gruby – cienki itp).
Teraz coraz częściej i chętniej współpracujesz z nauczycielem, jesteś bardziej otwarty na jego propozycje.
Podczas pracy w kąciku matematycznym pracowałeś z szorstkimi cyframi, kojarząc nazwy cyfr z ich symbolami graficznymi, z wrzecionkami – starając się zrozumieć pojęcie liczby w sensie ilościowym i porządkowym, porównywałeś liczebność zbiorów i przyporządkowywałeś elementy zbiorów do liczb reprezentujących ich mnogość.
Potrafisz nazwać takie bryły jak: kula, półkula, walec, sześcian, stożek i rozpoznajesz te bryły z zamkniętymi oczami. Wykonałeś także szereg ćwiczeń utrwalających zapis graficzny cyfr (wyklejanie cyferek plasteliną, pisanie po śladzie). Poza tym wyszukiwałeś różnice pomiędzy pozornie identycznymi obrazkami, łączyłeś w pary przedmioty pasujące do siebie, spośród zbioru przedmiotów wykreślałeś element, który do tego zbioru nie pasuje.
Prawidłowo określałeś położenie przedmiotów: wyżej, niżej, najwyżej, najniżej, w, pod, nad, obok. W zakresie wiedzy językowej dzieliłeś wyrazy na sylaby (pomagało ci w tym wyklaskiwanie), wyróżniałeś głoski w nagłosie oraz, podobnie jak przy zapisie graficznym cyfr, wykonywałeś ćwiczenia grafomotoryczne (pisanie po śladzie, szlaczki literopodobne).
Z kącika kosmicznego początkowo najbardziej interesowały Cię okazy: muszle, nasiona, minerały. Teraz chętnie sięgasz po układanki ze zwierzętami, figurki owadów, gadów, stworzeń morskich. Poprawnie dopasowywałeś obrazki do warunków atmosferycznych i rozpoznawałeś całe obrazki po szczególe.
Bardzo lubiłeś eksperymentować z magnesem – dzieląc przedmioty na te co się przyciągają i te, które się nie przyciągają. Ostatnio powodzeniem cieszy się pomoc „pływa – tonie”, podczas pracy z nią starasz się określić z czego wykonane są kulki unoszące się na powierzchni wody i te, które opadają na dno.
Zajęciem, któremu oddajesz się najchętniej jest praca z kartką papieru. Cięcie, karbowanie, składanie, rysowanie potrafi zająć Cię przez bardzo długi czas. Składając ze sobą kilka kartek i zszywając je zacząłeś tworzyć książeczki zapełniając ich strony rysunkami i samodzielnie napisanymi literkami i cyferkami.
Podczas zajęć grupowych miewasz jeszcze trudności z rozpoczęciem pracy. Po momencie kryzysowym bierzesz w nich udział. Na zajęciach logopedycznych odpowiadając na pytania budujesz ładne, spójne wypowiedzi.
Na lekcjach języka angielskiego jesteś skupiony nad wykonywanym zadaniem lub grą. Zapytany niemal za każdym razem bezbłędnie określasz daną rzecz w języku angielskim. Chętnie uczysz się nowych piosenek i rymowanek.
Podczas zajęć gimnastycznych wciąż jeszcze uczestniczysz tylko w wybranych przez siebie ćwiczeniach. Jesteś bardzo sprawny fizycznie i samodzielny. Lubisz zajęcia muzyczno-ruchowe. Uczestniczysz w zabawach proponowanych przez nauczyciela. Szybko przyswajasz nowe teksty wierszy i piosenek. Chciałabym tutaj wspomnieć, że bardzo ucieszył mnie Twój występ na dniu babci i dziadka. Brawo!
W skupieniu wykonywałeś ćwiczenia na lekcjach ciszy. Rozpoznawałeś źródła dźwięków – zmysł słuchu, zapachy – zmysł węchu, chodziłeś po elipsie – koordynacja wzrokowo-ruchowa. Jednym z ulubionych przez Ciebie ćwiczeń jest obserwacja przesypującego się w klepsydrze piasku.
Mam nadzieję, że kolejne miesiące będą dla nas bardziej pracowite, że częściej (wspólnie) sięgniemy po coraz to nowe pomoce, zarówno matematyczne jak i językowe, że będziesz z radością zmagał się z nowymi zadaniami i że po prostu miło będziesz spędzał czas w naszym przedszkolu.
Pozdrawiam,
wychowawca.
6 09
Ohoho, tak zaczyna się jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków. Tak mi się wydaje, bo poruszając temat w towarzystwie wiele razy okazywało się, że to jest właśnie jedna z najstraszniejszych wizji ojców swoich synków.
W jeden z ostatnich deszczowych i zimnych poranków tak właśnie Synek [3L1M] powitał swoją Mamę:
- Mamo, chciałbym być dziewczynką.
- Dlaczego Synku?
- Bo dziewczynti są tatie ładne, ty mamo jesteś taaaacha ładna.
- A ktoś powiedział ci, że jesteś brzydki?
- Tach.
- A gdzie to było?
- W przecztolu.
Czyli może nie wszystko zaprzepaszczone, może to wynik ostatnich, wrześniowych przedszkolnych roszad i przenoszeń do innego budynku, grupy i innych Pań.
Wydaje mi się, że dodatkową rzeczą może być etap rozróżniania płci i wszystkiego co się za tym kryje (na tym etapie oczywiście).
Na razie więc nie stresuję się.
12 05
Dziś w przedszkolu uderzyło mnie jak bardzo dorośli nie słuchają dzieci. Dwa razy się to zdarzyło. Raz podczas odprowadzania Synka do przedszkola i drugi podczas odbierania go. Wtedy mała dziewczynka (jakieś 2,5 roku) powiedziała mi, że mój Synek jest jeszcze na materacach (skaczą sobie na nich). Jej mama skomentowała to jakoś tak:
- Ależ co ty mówisz córciu – i dalej do mnie – ona tak często gada od rzeczy.
Od jakiej rzeczy? Przecież to najprostsze i najbardziej oczywiste stwierdzenie. I w dodatku okazało się, że rzeczywiście Synek był nie w swojej sali tylko skakał na materacach. Dziwne, że najbliżsi nie biorą takich zwyczajnych stwierdzeń serio.
Kolejną sprawą jest pytanie czy w ogóle słuchamy własnych dzieci. Wiadomo, że one lubią sobie ‘brzęczeć’ gdzieś z boku. Ale jeśli się czasem przysłuchać, mówią bardzo mądre rzeczy. Właściwie zauważyłem to już jakiś czas temu, rodzice rodzina czy otoczenie często olewa to co dzieci mówią. No bo coś tam sobie gadają. Kto by się tym przejmował.
Bardzo lubię pogaduszki z dziećmi. Czasem wydaje się, że taka rozmowa jest bez sensu. Ale im nigdy się nie wydaje bez sensu. Strasznie lubię ich słuchać. Czasem potrafią mnie nieźle zaskoczyć wymyślając jakieś słowa. Np. podczas naszych ostatnich wakacji siedzieliśmy sobie z Synkiem i popijaliśmy jakieś soki. In on nagle powiedział, że się ‘zapijamy’. Sam to wymyślił, bo wiedział, że mówi się, że się ‘zajadamy’. Skoro jest zajadamy to może być też zapijamy. Dziś wymyślił ‘mięsowinę’. Powiedział, że mięsowina to mięso ze świni.
Inną kategorią są spostrzeżenia dzieci, najczęściej rzucane od niechcenia. Jak na blogu, we wpisie (nie)normalnej matki:
(…) Moje dzieci śpią w trzech rożnych łóżkach w zależności jak im pasuje. Tak jak i ja. Któregoś wieczora gdy przyszła do nas spać Anitka – córka sąsiadów, zapytała Lenkę: – „Lena, a gdzie twoja mama śpi” – „A gdzie popadnie” – odrzekło rezolutne dziecię.
Dzieci walą tak trafne i szczere teksty, że czasem dużo czasu mi potrzeba, żeby otrząsnąć się z wrażenia. Myślę, że czasem warto posłuchać własnych dzieci, czy w ogóle dzieci, nawet kiedy są małe i wydaje się nam, że tylko ‘brzęczą’. Czasem można się sporo zaskakujących rzeczy o sobie dowiedzieć.
Taka reflekcja mnie naszła. Czy ktoś ma podobne spostrzeżenia?
5 02
Wspominałem kiedyś, że zastanawialiśmy się nad wyborem przedszkola (artykuł: Wybór przedszkola, czyli przechowalnia po ludzku).
Otóż, jak wiadomo, każdy rodzic długo zastanawia się, zanim pośle gdzieś swoje dziecko. Robi rozeznanie i w rezultacie stara się wybrać przedszkole, które jest dobre i wygodne. Dobre, bo dzieci znajomych tam już chodzą. Najlepiej jak będzie niedrogie…
A wygodne bo powinno być niedaleko, lub przynajmniej po drodze do naszej pracy.
Teraz kiedy Synek [2L5M], chodzi do przedszkola (już około pół roku), prowadzonego w systemie Montessori, mogę powiedzieć, że je gorąco polecamy.
Montessori.
Na jednym z pierwszych spotkań w przedszkolu właściciele starali się w prosty sposób wytłumaczyć na czym polega ich system edukacyjny. Myślę, że poniższy, niedługi opis wszystko wyjaśni.
Zaczęli tak: „Każde dziecko jest podobne do nasionka…”
No pięknie, pomyślałem.
„… i jak każda roślina przechodzi podobne etapy rozwoju: kiełkuje, puszcza pędy, ukorzenia się, kwitnie. Robią to jednak w różnym tempie, niektóre wcześniej, inne później, a od nas, jako od dobrych ogrodników wymaga się, żeby zrozumieć indywidualne zachowania i procesy rozwoju każdego z nich.”
Trochę lepiej. Pierwsze wrażenie związane z porównaniem Synka do brokuła zaczęło się zacierać.
„Co więcej każde jest inne i wymaga innej pielęgnacji. Jedno nasionko będzie kiedyś różą i wymaga innego podejścia niż nasiona sosny. Na siłę nie przekształcimy jednego w drugie. Będąc opiekunami wychwytujemy te różnice i dopasowujemy do predyspozycji każdego z dzieci”.
Powiem szczerze, że to brzmi sensownie i wpisuje się w nasz model wychowywania. Dowiedzieliśmy się też, że dzieci po edukacji w systemie Montessori mogą mieć później problemy gdy trafią do państwowego systemu edukacji, który cały czas bywa dość skostniały.
Główna różnica jest taka, że w pierwszym przypadku system stara się wykształcić indywidualistów, potrafiących zadawać czasem trudne pytania oraz uczy samemu wykazywać się inicjatywą działania.
W drugim przypadku, system cały czas stara się z jednostki uczynić mało uciążliwego szaraka. Jakkolwiek to podejście zmienia się ostatnio bardzo na korzyść, to jednak w większości placówek państwowych brak po prostu dość mądrej kadry nauczycielskiej.
Zauważyłem też, że rodzice dzieci, które są w przedszkolu Montessori, ich ewentualne rodzeństwo również tam posyłają. Oznacza to chyba tyle, że placówki te mają bardzo dobry program lojalnościowy, bo przecież cała ta zabawa dość słono kosztuje.
Najnowsze komentarze