tatablog.pl

czyli spojrzenie Taty na całe to zamieszanie

Dla mnie pierwszym sygnałem, że coś się dzieje była pobudka zapłakanej ze wzruszenia Mamy mówiącej… kochanie wody mi odeszły.

Wtedy nastąpił pierwszy przypływ nieopisanych dla mnie emocji. Starałem się ‘być odpowiedzialny’ i ‘wspierający’ ale uginające się jak gąbki nogi zupełnie w tym nie pomagały.

To bardzo dziwne, bo między innymi zadaniem całej 9-cio miesięcznej ciąży jest przygotowanie nas na tę chwilę. Szkoła rodzenia też się do tego przyłożyła. Mamy uczą się oddychać a my wspierać. Wszystko na nic. Nikt nie wspominał o takich emocjach. A to dopiero początek.

Akurat tego dnia miałem urwanie głowy w robocie. Do szpitala przyszłą Mamę odwiozła przyszła Babcia. Będąc na gorącej linii pojawiłem się później. Ponieważ po wielu godzinach dalej nic się nie działo, zniknąłem w natłoku zajęć by na dobre powrócić wieczorem.

Wszystko trwało bardzo długo, ponieważ nie było żadnej tzw. ‘akcji porodowej’. Bardzo chcieliśmy aby poród był naturalny a tu nic na to nie wskazywało. Zapasy oksytocyny zaczynały się już kończyć a tu dalej nic. Ten hormon (oksytocyna) pobudził trochę skurcze ale cały czas niewystarczająco.

Po kilkunastu godzinach przyszła Mama była bardzo zmęczona. Żeby jej trochę ulżyć zdecydowaliśmy się na znieczulenie zewnątrzoponowe. Po konsultacjach mieliśmy ustalone, że jeśli dalej nic się nie zmieni, będziemy zmuszeni do cesarki.

Kiedy obudziła się po kolejnych 2 – 2,5 godzinach znieczulenie zaczęło mijać i niespodziewanie zaczął się poród.

Dalej wypadki potoczyły się z prędkością światła. Położna krzyknęła:
‘Ty rodzisz!’
Ledwo dobiegliśmy do sali porodowej. Położna ubierała się w fartuchy krzycząc:
‘Nie przyj, nie przyj, poczekaj’.

Pierwszy skurcz – pokazała się purpurowa, jajowata główka.
Po drugim skurczu byliśmy już Tatą i Mamą.
Pamiętam pierwszą jasną myśl, jaka przyszła mi do głowy. Zostałem ojcem ufoludka. Jajowata główka, białe ciałko, przypięte liną do statku – matki.

Straciłem jasność myślenia. Na szczęście Mama wyrwała mnie z szoku i powiedziała:
‘No idź zobacz czy z nim wszystko w porządku’.
Młody leżał sobie pod ciepłym światłem lampy, był czyszczony, mierzony i ważony.

Wszystko było w porządku.
Rozpoczął się dla nas nowy, nieznany dotąd etap życia.
:D

Szkoła rodzenia

No właśnie. Szkoła rodzenia.
Z punktu widzenia Taty rzecz wydaje się mało potrzebna.
Czy musimy wiedzieć o skurczach i rozwarciach? Serio, czy mi to potrzebne? I co ważniejsze: czy chcę o tym wiedzieć?

Żyjemy w dziwnych czasach. Dziś rodzice dumnie mówią: ‘jesteśmy w ciąży’. Po milionach lat ewolucji wreszcie ojcowie też są w ciąży. Udało nam się to osiągnąć w ciągu zaledwie kilkunastu lat. Należą się chyba gratulacje.

Kiedyś znajomy zapytał mnie ile czasu już nie palę. Ja mu na to: ‘Od trzeciego miesiąca ciąży’.
Po prostu przepięknie.

Ok. Muszę przyznać, że zanim nawet ‘zaczęliśmy być w ciąży’ wiedziałem, że będę asystował przy porodzie. Po prostu tego chciałem. Mama też tego chciała.
Nie przypominam sobie za to czy chciałem brać udział w zajęciach szkoły rodzenia. No ale, że w końcu razem byliśmy w tej ciąży… co robić.

Dzisiaj z tego wszystkiego pamiętam tyle, że zajęcia prowadziła fajna, młoda położna. Raz trafiłem na zajęcia z inną położną. Też fajną.

Mętnie pamiętam samą treść zajęć. Przewinął się tam temat ‘tych wszystkich detali’ związanych z porodem. Prawdopodobnie poruszane były tematy związane z przygotowaniami do porodu. Było też coś o przyrządzaniu spirytusiku do przemywania pępuszka (dziecka).

Chcę przez to powiedzieć, że może i ważne są dla nas te nauki. Wg mnie ważniejszą rzeczą natomiast jest sam fakt uczestniczenia w nich, i że robi się to dla Mamy. Mówimy jej przez to: ‘Oczywiście kochanie przejdziemy przez to razem’. Przed porodem mamy bardziej potrzebują troski i wsparcia niż kiedykolwiek indziej. Trzeba je wesprzeć. Przecież razem ‘jesteśmy w ciąży’.

W sumie to nawet nic złego.

Box

Domowe sposoby na zbicie temperatury u dzieckaPodróż samochodem z małym dzieckiem - jak się przygotować, żeby przetrwaćCo może przydać się podczas lotu samolotem z małym dzieckiem

Facebook